1484964588

Odjechane alternatywne plakaty filmowe wróć do aktualności

Jędrzej Bukowski

O wyższości plakatu do "Cannibal Holokaust" nad posterami filmowymi przedstawiającymi Toma Cruise'a opowiada nam Matthew Chojnacki, autor książek o historii alternatywnych plakatów filmowych.
 
Michał Hernes: Ciekawi mnie co, jako ekspert, sądzisz o pierwszym posterze promującym jeden z najbardziej oczekiwanych polskich filmów tego roku, czyli "Wołyń" Wojciecha Smarzowskiego. Wywołał on mieszane uczucia.
 
Matthew Chojnacki: To bardzo typowy mainsteramowy plakat filmowy, podobny do tych, jakie spotyka się na całym świecie - przedstawiają one gwiazdy filmowe. Dawno przeminęły czasy fantastycznych, ręcznie malowanych posterów, które powstawały w latach 70. i 80., zwłaszcza w Polsce. Polska ma bardzo bogatą historię w tworzeniu unikatowych plakatów filmowych i ogromnie bym chciał, żeby ten trend powrócił!

Co jest, albo powinno być, najważniejsze w ich tworzeniu?
 
Idealny plakat filmowy powinien przede wszystkim przykuwać uwagę, a w następnej kolejności przekazywać istotę opowieści i emocje związane z filmem. Jednakże w dzisiejszych czasach postery są używane do prostego ogłaszania obsady filmowych produkcji. Moim zdaniem "sztuka" plakatów filmowych dawno przeminęła. Bardzo chciałbym zobaczyć mainstreamowe studia filmowe powracające do tworzenia unikatowych plakatowych dzieł sztuki, które byłyby idealne do tego, żeby oprawić je w ramkę i umieścić w twoim pokoju. Można za ich pomocą ogłaszać obsadę, ale jeśli studio filmowe ogranicza się jedynie do tej strategii, oznacza to, że ich podejście jest trochę leniwe. Czy naprawdę potrzebujemy kolejnego plakatu, które przedstawia twarz Willa Smitha? Wydaje mi się, że możemy postawić na coś nieco bardziej głębszego.


 
Jakie są Twoje ulubione postery filmowe?
 
Wszystkie unikatowe, albo ręcznie narysowane. Wciąż wspaniałe są plakaty do filmowych produkcji Wesa Andersona, Quentina Tarantino i Tima Burtona. Musimy jednak pamiętać, że ci reżyserzy mają w Hollywood trochę władzy i uwzględnia się ich pomysły związane z promocją filmów.
 
Ty postanowiłeś skupić się na alternatywnych przykładach plakatów.
 
Poświęciłem temu zagadnieniu dwie książki: "Alternative Movie Posters: Film Art from the Underground" (tom pierwszy i drugi). W każdej z nich opisałem stu artystów z dwudziestu krajów, w tym Polski, reinterpretujących współczesne i klasyczne filmy za pomocą swoich artystycznych stylów. Nie są to plakaty, które znajdziesz w lokalnym kinie… Są znacznie lepsze! W czasie, gdy pracowałem nad tymi książkami, powstało czterysta nowych i oryginalnych posterów, wraz z komentarzami artystów.
 
Opowiedz proszę o Twojej fascynacji Polską Szkołą Plakatu Filmowego.
 
Polska, jak być może jak żaden inny kraj na świecie, ma bogatą historię ręcznie wyrabianych plakatów filmowych. Po raz pierwszy usłyszałem o tym zjawisku w latach 80. i nie mogłem uwierzyć w kunszt stojący za każdym z tych dzieł sztuki, które są wspaniałe i podziwiane w skali globalnej.


 
Które z nich są Twoimi ulubionymi?
 
To trudne pytanie, ponieważ do głowy przychodzi mi bardzo dużo przykładów. Postanowiłem wybrać pięć ulubionych (kolejność ich wymieniania nie ma znaczenia): "Tootsie", "Dziecko Rosemary", "Kabaret" (być może najpiękniejszy), "Blues Brothers" i "Lśnienie".
 
Co konkretnie Cię w nich ujmuje?
 
Unikalny i niezależny styl, w jaki je szkicowano, na przekór tradycyjnemu podejściu do tworzenia plakatów filmowych. Często udaje im się za pomocą jednego obrazka uchwycić emocje filmu. Świetnym tego przykładem jest poster do "Lśnienia". W tych dziełach jest też wiele warstw symbolicznych (znakomity przykład to "Kabaret").

Czy w tej branży są artyści na miarę Andy'ego Warhola?
 
W latach 60., 70. i 80. pionierami byli na przykład Saul Bass, Drew Struzan i Richard Amsel. Nowe twarze, które pojawiają się w moich książkach, to chociażby Jason Edmiston, Gary Pullin, Gabz i Akiko Stehrenberger. Okładki do moich książek znakomicie zaprojektował Steve Dressler, reinterpretując "Taksówkarza" i "Wielką przygodę Pee-Wee Hermana" w pulpowy stylu z lat 50., używając techniki Ben-day Dot.

Jakie plakaty najbardziej cenisz?
 
Robione ręcznie alternatywne dzieła, których twórcy przekraczają granice tego, czym może być plakat. Używają chociażby ultrafioletu, albo, święcącego w ciemności, nadruku z fluorescencyjnymi elementami. Clark Orr, jeden z artystów opisanych przeze mnie w "Alternative Movie Posters II", użył wyperfumowanego tuszu, żeby odtworzyć owocową tablicę smakową z filmu "Willy Wonka i Fabryka Czekolady"!
 
Z jakimi najdziwniejszymi plakatami się spotkałeś?
 
Wielu plakatowych artystów reinterpretuje postery kultowych horrorów. Świetny tego przykład to plakat do "Cannibal Holokaust", autorstwa Randy'ego Ortiza i Grey Matter Art. Efekt jest taki, że jednocześnie chcesz i nie chcesz na niego patrzeć. Wolę to od nudnych plakatów przedstawiających twarze gwiazd takich jak Will Smith, Tom Cruise czy Johnny Depp. To przeważnie ich duże portrety, kompletnie niezwiązane z tematami tych filmów.


 
Co jest kluczowe w tworzeniu posterów filmowych - mają być wspaniałym dziełem sztuki, czy przyczynić się do tego, żeby na film poszło jak najwięcej osób?
 
To najważniejszy argument, jakiego używają studia filmowe. Plakat ma zachęcić cię do kupna biletu na ich film. Studia wychodzą więc z założenia, że przyczynią się do tego podobizny znanych aktorów. Moim zdaniem to nie wystarczy. Taki poster może być jednocześnie dziełem sztuki i przedstawiać filmową gwiazdę. Jeśli tak się nie dzieje, oznacza to zmarnowany potencjał na coś naprawdę świetnego.
 
Czy zdarza się, że w mainstreamowych plakatach sztuka spotyka się z komercją?
 
Jak najbardziej. Prawdopodobnie najbardziej popularnym i inspirującym przykładem plakatu, zaliczanego do ruchu alternatywnych posterów filmowych, są te tworzone przez Grzegorza Domaradzkiego. Gabz, bo taki jest jego pseudonim, to jeden z nielicznych artystów, o którym wspominam w obu tomach mojej książki. W drugim tomie pojawiają się jego reinterpretacje "Ucieczki z Nowego Jorku" i "Mulholland Drive'. Oba mogłyby być plakatami promującymi te filmy. To wspaniałe dzieła sztuki, w których pojawiają się filmowe gwiazdy. Czytelnicy powinni zapoznać się z jego pracami - jest bardzo inspirujący!

***

Matthew Chojnacki (ur. 4 stycznia 1975 roku) - pisarz i producent filmowy, mieszkający w Cleveland w Ohio. Autor między innymi dwóch książek o alternatywnych plakatach filmowych. Producent filmów dokumentalnych "Twenty-Four by Thirty Six" i "30 Years of Garbage: The Garbage Pail Kids Story".

Jędrzej Bukowski

top wydarzenia