SERIAL TYGODNIA: "House of Cards"

Więcej

"House of Cards"

Żadna Kalifornia ani krzykliwy Nowy Jork: prawdziwa gra toczy się w sinym, niebieskim Waszyngtonie. W "House of Cards" stolica USA wypełniona jest pomnikami i zasilana jedną elektrownią: pełnokrwistą polityką.

Wiceprezydent Frank Underwood i jego żona, Claire, żyją w surrealistycznym świecie doskonale udającym rzeczywistość. Snują tuzin intryg naraz, wysoko postawione osobistości traktują niczym pionki na szachownicy i niemal nigdy nie tracą fasonu. Firmowe okrucieństwo serialu zawiera się w tym, że kłamstwo i podłość mają tutaj kamienne twarze Kevina Spacey i Robin Wright. Dwoje znakomitych aktorów to bardziej roboty stworzone do zdobywania władzy niż bohaterowie z rozterkami i sumieniem. W drugim sezonie ten wizerunek zaczyna jednak pękać i na krystalicznym obliczu pary pojawiają się niepokojące zadrapania. Czy w „House of Cards" znajdzie się miejsce na ludzką słabość?

Udowadnianie, że potrafi się być bezwzględnym, stanowi hobby wielu postaci, a abonentów Netflixa ciągnie do serialu niczym ćmy do ognia. Internetowy gigant zachęca swoich widzów do łapczywości, z której Frank mógłby być dumny: udostępniając wszystkie trzynaście odcinków za jednym zamachem, umożliwia natychmiastowy i potężny zastrzyk ulubionej opowieści. Sztab producentów, w tym David Fincher, pilnuje, żeby od eleganckiego w stylu i cynicznego w wizji człowieka „House of Cards" nie można się było oderwać. Maszynka działa znakomicie także w nowej odsłonie: wprowadzającej na arenę Chińczyków, rdzennych Amerykanów i hakerów o etosie Edwarda Snowdena.

Frank Underwood wciąż ma jeden cel, któremu podporządkowuje wszystkie swoje posunięcia: zdobycie prezydentury. Mówi się, że serial pokazuje iluzję demokracji i postpolityczny krajobraz, w którym ważniejszy jest medialny wizerunek niż merytoryczne decyzje. Nieodmiennie powraca też wizja Underwooda jako nowoczesnego wcielenia jednego z ogarniętych obsesją szekspirowskich bohaterów. Frank, mimo że jest także mordercą, pracuje przede wszystkim jako retor. To aktor, który mówieniem, przekonywaniem i podstępnym doborem słów potrafi obrócić sytuację na swoją korzyść. Kevin Spacey, zblazowany i znudzony, ale również złotousty, trafił na rolę znakomicie odpowiadającą jego temperamentowi. Wybaczamy mu nawet to, że zwracając się do publiczności, dzieli się z nią zazwyczaj czerstwymi mądrościami.

Czy za prezydentury Obamy, polityka prezentującego się jako łagodny i wstrzemięźliwy intelektualista, Amerykanie złaknieni są politycznej krwi, ściekającej po pomniku Lincolna, którego miejsce na plakacie zajął Frank? W pamiętnej scenie drugiego sezonu Spacey wrzuca do basenu kawał mięsa, za którym od razu skacze masywny wilczur. Moment ten stanowi punkt kulminacyjny spotkania z Indianinem i z łatwością można go uznać za metaforę całego serialu. Dla widzów znudzonych pasywną demokracją przybywający z Południa do Waszyngtonu Frank Underwood rozpętuje igrzyska oglądane ze smakiem przez skrytych sadomasochistów.
 
[Sebastian Smoliński]
  Ocena: 5.0/5
Twoje oceny
Średnia 3 Głosy
Średnia ocena to 5.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Frank Underwood - znienawidzony przeze mnie w pierwszej serii, jest tak hipnotyczny, że nie sposób się oderwać od telewizora. Obnażenie świata polityki w 100%.
Drugiej serii czas zacząć...
Dodany 08.04.2014 00:40.
Genialny serial, jestem już po dwóch sezonach i mówię wszystkim, od tego naprawdę nie można oderwać oczu ! A postać Franka Underwooda jest po prostu rewelacyjna !
Dodany 23.03.2014 21:27.

 Blogosfera

Już jest :) ludzie oszaleli na punkcie nowego STEP UP: ALL IN

STEP UP ALL IN na wysokim poziomie! MEGA ZAWODY TANECZNE! Nie czekajcie!

Nowa premiera tuż tuż - HERCULES 2014 online NA CZELE!

Hercules 2014 czyli przyszłość filmów online na te wakacje :)