Na planie

Więcej
15 lutego 1999 producent Stephen Woolley, reżyser Neil Jordan oraz członkowie ekipy i obsady zgromadzili się w studiu B w Shepperton Studios na obrzeżach Londynu i rozpoczęli zdjęcia do "Końca romansu", które potrwały 11 tygodni. Akcja filmu rozgrywa się w Londynie w czasie II wojny światowej. Scenograf Anthony Pratt zna ten okres doskonale, projektował bowiem scenografię do filmu Johna Boormana "Nadzieja i chwała", który przyniósł mu nominację do Oscara. Londyn staje się pełnoprawnym bohaterem filmu, scenografia pełniła więc kluczową rolę w budowaniu nastroju opowieści. Neil Jordan mówi: Chciałem, by nasz film miał nastrój erotycznej opowieści o duchach. Całą opowieść musiał przepełniać erotyzm i niesamowity nastrój, bo w chwili, gdy Sarah składa swą obietnicę, wydaje się nawiedzona, naznaczona klątwą. Oczywiście w naszej opowieści jest także miejsce na erotyzm, i to zarówno w wydaniu czysto seksualnym, jak i mistycznym. Reżyser chciał, by atmosfera filmu nacechowana była zarówno "bogactwem i dojrzałością", jak i "elementami grozy". Scenograf Anthony Pratt tak mówi o stylu estetycznym, który pragnął uchwycić pod kierunkiem Neila Jordana: Scenografia musiała oddawać atmosferę powojennej Brytanii i trudne warunki, jakie wtedy panowały, nawet przy założeniu, że naszym bohaterom wiedzie się całkiem nieźle. Staraliśmy się dać do zrozumienia, że centralne ogrzewanie działało bardzo rzadko i powszechnie odczuwało się brak węgla i innych artykułów. Wszystko wokół wydaje się przygaszone, a w otoczeniu dominują przytłumione barwy. Nie chcieliśmy przy tym przywoływać stylu retro. Założyliśmy sobie, że odwołamy się do podświadomości widza, zależało nam jednak, by nasz film odbierano jako współczesny. Ralph Fiennes mówi: Sądzę, że Tony Pratt świetnie wywiązał się z powierzonego mu zadania. Każde z filmowych wnętrz - czy jest to mieszkanie Bendrixa czy utrzymany w stylu charakterystycznym dla klasy średniej dom Milesów - wprost poraża autentyzmem. Tony zadbał bowiem o najdrobniejsze szczegóły, obrazy na ścianach, książki na półkach, starannie dobrane meble. W zaprojektowanych przez niego wnętrzach człowiek czuje się jak u siebie w domu. Kostiumy zaprojektowała Sandy Powell, nagrodzona Oscarem za "Zakochanego Szekspira". Henry jest urzędnikiem, ubiera się więc raczej konwencjonalnie, podczas gdy Bendrix preferuje styl zbliżony do kręgów bohemy artystycznej. Sarah z kolei wyróżnia się na tle otoczenia, nosi bowiem jasne, wyraziste kolory. Stephen Rea mówi: Kostiumy pełniły ważną rolę, pozwalały nam bowiem wczuć się w atmosferę epoki. Nie były to czasy, w których ja czułbym się dobrze. No wiecie, te buty, ten sposób chodzenia... Nie znajduję słów uznania dla Sandy, bo ma ona niezwykłe wyczucie i pomogła mi powołać do życia postać, w którą się wcieliłem. Julianne Moore dodaje: Sandy jest niesamowita, nie ma sobie równych na całym świecie. Gdy przychodzi do operowania paletą barw, jest niezrównana. W studiu B w Shepperton Studios stanęła skomplikowana dekoracja przedstawiająca dom Milesów i obejmująca zarówno fasadę, jak i wnętrza. Była to replika przestronnego edwardiańskiego domostwa z wypielęgnowanym ogrodem. Milesowie są ludźmi zamożnymi, wnętrza ich domu pokazują jednak, że wojna odcisnęła swoje piętno także na ich życiu. Sceny rozgrywające się przed domem nakręcono przy Kew Green słynącym na cały świat ze swych Królewskich Ogrodów Botanicznych. Kilka scen filmu ukazuje Londyn w czasie niemieckich bombardowań. Ponad jedna trzecia miasta leżała w gruzach, zniszczeniu uległo dwie trzecie domów, a ponad połowę ofiar wojny spośród angielskich ludności cywilnej stanowili mieszkańcy Londynu. Zdjęcia kręcono także w kinie Whitehall (które wyświetla film z popularną wtedy Verą Lynn), przed restauracją Rules (długo uważaną za nadzwyczaj elegancką i snobistyczną), na stacji metra Maida Vale (gdzie Sarah okazuje uprzejmość synowi prywatnego detektywa, Lance'owi, nieświadoma, że sama znajduje się pod obserwacją) i cmentarzu Kensal Green. Większość scen toczy się podczas deszczu lub w nocy, co stanowiło nie lada wyzwanie dla techników, znakomicie podkreślało jednak nastrój filmu. Trzeba się wykazać prawdziwym hartem ducha. Ludzie kryją się pod parasolami, aktorzy są przemoczeni i marzną - przyznaje Neil Jordan. - Pomaga to jednak przydać ulicom i fasadom budynków odrobiny tajemniczości. Można przy tym uchwycić wszystkie te wspaniałe refleksy świetlne. Jordan wprowadził do scenariusza sceny rozgrywające się w Brighton, mieście, które Greene unieśmiertelnił w swych powieściach. Ekipa spędziła tam tydzień, a zakwaterowała się w słynnym Grand Hotelu (gdzie pod koniec lat 80-tych terroryści z IRA omal nie wysadzili w powietrze premier Margaret Thatcher wraz z całym jej gabinetem). Kilka scen nakręcono również w Pawilonie Królewskim, egzotycznej budowli z roku 1782, którą dla Księcia Regenta postawili John Nash i Henry Holland. Z okazji jej otwarcia do miasta zjechał cały dwór, a dzięki temu Brighton awansowało z nieznaczącej rybackiej mieściny do rangi kurortu dla możnych tego świata. W efekcie w mieście zbudowano liczne bulwary i hotele, które służą swym gościom po dziś dzień. Rolę powieściopisarza Maurice'a Bendrixa, gra Ralph Fiennes, jeden z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia, który zyskał uznanie dzięki dwóm filmom obsypanym Oscarami: "Liście Schindlera" Stevena Spielberga, w której zagrał okrutnego nazistę Amona Goetha i "Angielskiemu pacjentowi" Anthony'ego Minghelli, w którym zagrał tragicznego bohatera wojennego. Zapytany, co jego zdaniem zainteresuje współczesną kinową widownię w "Końcu romansu", odpowiada: Sądzę, że widzowie chodzą do kina, by oglądać na ekranie samych siebie. Z jednej strony nasz film dostarcza porcji dobrej rozrywki - widz będzie się zastanawiać, co stanie się z kochankami, czy mój bohater zdobędzie dziewczynę, czy ona zdobędzie mężczyznę swego życia, czy jej mąż dowie się prawdy. Nasz film ma więc pewne elementy thrillera, choć to tylko bardzo powierzchowna interpretacja. Są w nim bowiem także stare jak świat pytania, jak poradzimy sobie z nagłymi zmianami w naszym życiu, co jest dobre, a co złe, jak postępować godnie i z honorem. Czy zdamy się na instynkty i podążymy za głosem namiętności? W roli Sary Miles, namiętnej kobiety uwikłanej w małżeństwo bez miłości, oglądamy nominowaną do Oscara za "Boogie Nights" Julianne Moore, która dzięki rolom w tak różnych filmach, jak "Zaginiony świat - Jurassic Park" Stevena Spielberga, "Na skróty" i "Kto zabił ciotkę Cookie?" Roberta Altmana i "Wania na 42-ej ulicy" Louisa Malle'a, zyskała miano jednej z najbardziej wszechstronnych aktorek współczesnego kina. Julianne Moore mówi: To niezwykła opowieść, prawdziwe ludzki dramat. Jej zakończenie kompletnie mnie zaskoczyło. Jest piękne i głęboko poruszające, nacechowane silnymi emocjami. Nasz film nabiera dzięki niemu wielkiego wymiaru. Nominowany do Oscara Stephen Rea gra zdradzanego męża, Henry'ego Milesa. Rea od lat występuje w filmach Neila Jordana, wspólnie zrealizowali "Anioła", "Grę pozorów", "Wywiad z wampirem", "Wśród wilków", "Michaela Collinsa", "Chłopaka rzeźnika" i "Senny koszmar". Najnowsze filmy Stephena Rei to "Szalona kapela" i "Ginewra". Aktor mówi: Za punkt honoru położyłem sobie, by Henry nie wydał się drętwym, nudnym rogaczem. Chciałem odnaleźć w nim pewne wyczucie stylu. Henry to człowiek, który sporo w życiu osiągnął. Nieźle sobie radzi na tym świecie, stąd pewne napięcie, jakie wokół siebie wytwarza. Rolę prywatnego detektywa wynajętego przez Bendrixa i Milesa do śledzenia poczynań Sary, gra Ian Hart, który zagrał Johna Lennona w filmie "Backbeat" wyprodukowanym przez Stephena Woolleya i wystąpił we "Wrogu publicznym" Tony'ego Scotta. Hart spotkał się z Neilem Jordanem już wcześniej, na planie "Chłopaka rzeźnika" i "Michaela Collinsa". Ian Hart mówi: Parkis bierze to wszystko bardzo poważnie. Wydaje się należeć do innego świata, szczerze bowiem wierzy, że działa w słusznej sprawie. Czy opowieść z lat 50-tych przemówi do współczesnej widowni? Zdaniem Neila Jordana "Koniec romansu" kryje uniwersalne przesłanie: To opowieść o tym, co miłość robi z ludźmi i o tym, jak daleko muszą posunąć się ci, którzy wyznają sobie miłość. To film o prozie życia i prawdziwie ludzkich dylematach. To film dla każdego, kto choć raz poczuł się zakochany - mówi Ian Hart. - Miłość to uczucie, o którym nie można zapomnieć. Nasz film mówi o zazdrości i miłości i o tym, jak te dwa uczucia wzajemnie się splatają, są bowiem nieodłączną częścią naszej psychiki. To uniwersalna opowieść, która przemówi do każdego, kto czuje, że ma serce, każdego, kto kiedykolwiek doświadczył czegoś takiego, jak uczucie. Julianne Moore mówi: Sądzę, że każdy, kto ma kogoś bliskiego, może utożsamić się z osobą, która kocha. Każdy z nas wie, co to znaczy kochać i jaką cenę można za to zapłacić.
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

 Blogosfera

O stulatku który wyskoczył przez okno...i zniknął!

O stulatku który wyskoczył przez okno...i zniknął! Nieśmieszna komedia ?!

Drużyna już nie ta....

Dobry moment na premierę przed Mistrzostwami Świata w Siatkówce.... Szkoda jednak, że tak na prawdę nagranie, które zostało zrealizowane w ubiegłym roku jest po części już nieaktualne. Główni bohaterowie filmu, czyli trener Anastazii i rozgrywające Łukasz Żygadło wypadli z obiegu i ich nie zobaczymy na MŚ w Polsce...