Przelotni komedianci

Więcej
 
Przelotni kochankowie
Pedro Almodovar nakręcił zabawną komedię, skrzącą się odwołaniami do jego poprzednich filmów. Fani jego twórczości, a także kinomani odbierający "Przelotnych kochanków" (w kinach od 10 maja) jako podszytą inteligentnymi obserwacjami farsę będą zadowoleni. W recenzji dla Stopklatki wyraziłem jednak obawę, że część polskiej krytyki filmowej, zarówno wśród publicystów jak i środowiskowych liderów opinii, może napiętnować najnowszy film hiszpańskiego reżysera za samo przejście do gatunku komedii. W końcu podniebna satyra to nie to samo, co przyziemny dramat. Skłoniło to redakcję do zainteresowania się komediami, które reżyserom specjalizującym się w innych gatunkach rzeczywiście  wyszły. I tak powstał subiektywny ranking siedmiu wspaniałych komedii nakręconych przez twórców, którym poczucia humoru nie brakuje. Kolejność alfabetyczna. 
 
PEDRO ALMODOVAR

Angielski tytuł "Przelotnych kochanków" to "I'm so Excited" – od lip-synchowanej przez stewardów w znudzonej manierze piosenki The Pointer Sisters. Każdy fan Almodovara ma w trakcie seansu prawo do ekscytacji, chociażby z powodu ukrytych w filmie odwołań do poprzednich filmów i fetyszy hiszpańskiego reżysera. Tercet stewardów (z kabaretową precyzją i wiarygodnym przerysowaniem wykreowany przez Javiera Camarę, Carlosa Arecesa i Raúla Arévalo) serwuje zestresowanym pasażerom drinki z meskaliną, pobudzona dziewica (znakomita Lola Dueñas) działa jako medium, impreza przypominająca komediowe seriale o samolotowych załogach i filmy katastroficzne trwa w najlepsze. Bohater Denzela Washingtona z "Lotu" byłby zachwycony. Równoległe almodramy mają miejsce na ziemi, w epizodzie samobójczych omyłek i przypadków z Paz Vegą i Blancą Suarez. Rozbite rodziny, tajemnice z przeszłości, nietypowe romanse, odkrywanie seksualności, walka z uzależnieniami – Almodovar nie zmienia ulubionych wątków, przygląda się im tylko w komediowej pianie.


  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

 Blogosfera

Włoskie life story Włoskie life story

Splot kilku miłosnych perypetii Włochów i Amerykanów w Wiecznym Mieście.

Kocham Olivie Wilde! Kocham Olivie Wilde!

Głównie obejrzał ten film ze względu na Olivie Wilde. Nie uważam jej za jakąs wybitną aktorkę, ale jej uroda mnie zadziwia. Film opowiada historie rodzeństwa, które po napadzie na kasyno ucieka w strone granicy z Kanadą z walizką pełną kasy. Addison (Eric Bana) no i Liza (Olivia Wilde) tak nieszczęśliwie uciekają z łupem, że podczas zamieci śnieżnej wpadają w poślizg i uszkadzają auto. Zmusza to ich do rozdzielenia się i dalszą ucieczkę piechotą lub zdobycznymi po drodze pojazdzami.