[Recenzja] Imperium słońca

Więcej
W 1937 roku, kiedy rozpoczęła się druga wojna chińsko-japońska, brytyjskie wpływy w Państwie Środka były nadal na tyle duże, by uprzywilejowani przedstawiciele wyższej klasy średniej mogli opływać w dobrobyt i wieść niemal bezstresowe życie w specjalnych osiedlach dla angielskiej socjety. Jamie Graham wraz z rodzicami mieszka w jednym z takich miejsc w Szanghaju, nie przejmując się zbytnio nadciągającym konfliktem. Nieunikniony, rwący nurt wojennej zawieruchy bezlitośnie porwie ze sobą chłopca, oddzieli od rodziców i uczyni panem samego siebie, skazanym na spędzenie kilku lat w japońskim obozie.

Ponoć sam Steven Spielberg widział historię młodego Jima jako wariację na temat Piotrusia Pana - z zasadniczą różnicą. "Imperium słońca" oparto bowiem na semi-autobiograficznej książce angielskiego prozaika Jamesa Grahama Ballarda, która traktowała o doświadczeniach pisarza w trakcie inwazji Japonii na Chiny pod koniec lat trzydziestych i o późniejszym pobycie w ośrodku dla internowanych. Tym samym dzieło Spielberga stało się swoistą antytezą przewodniej myśli stojącej za klasycznym utworem autorstwa Jamesa Matthew Barriego, gdyż jego film mówi o dziecku, które z dzieciństwa odarto. Jamie "Jim" Graham, młody bohater "Imperium słońca", musiał dorosnąć zbyt szybko, przebyć drogę w jedną stronę - bowiem niewinności raz utraconej odzyskać się nie da. A przecież Jim wyraźnie pragnie o należne mu dzieciństwo walczyć, choć jest właściwie nieświadom tego, że ucieka mu ono przez palce - dla niego istnieje tylko "tu" i "teraz", nie może wszakże wiedzieć nic o dorosłości, mimo że już dawno w nią wkroczył.

"Imperium słońca" zrealizować miał David Lean. Oglądając film teraz, nie sposób wyobrazić sobie na reżyserskim stołku kogoś innego niż tego Piotrusia Pana współczesnego kina, któremu udało się jednak pogodzić twórczą dojrzałość z magią dziecięcej naiwności. Spielberg z historii Ballarda uczynił w pewnym sensie historię swoją, potraktował film osobiście. Scenariusz i powieść osadziły akcję w czasie leżącym w szczególnym kręgu jego zainteresowań, poruszały temat fascynacji aeronautyką, której Spielberg wielokrotnie dawał wyraz. No i sama opowieść o losach Jima okazała się znakomitym materiałem - reżyser mógł zmierzyć się z jednym z wielbionych przez siebie motywów, odkryć kolejną stronę dzieciństwa, tym razem pozbawionego dziewiczego uroku.

I choć w "Imperium słońca" nie wystrzega się tak charakterystycznego dla siebie, emocjonalnego kabotyństwa i pocztówkowych obrazków, Spielberg oferuje wciągający, słodko-gorzki spektakl. Nie bez znaczenia pozostaje iście filmowa proza Ballarda, podkręcona przez Hollywoodzką machinę, czy świetne role, debiutującego na dużym ekranie, Christiana Bale'a oraz nieopatrzonego jeszcze wówczas Johna Malkovicha. W "Imperium słońca" obecna jest filmowa taniocha i wzruszenia za grosik, ale także atmosfera wielkiej przygody. No i ten spielbergowski humanizm w wydaniu mainstreamowym - niby ślizgający się po powierzchni, a niezmiennie poruszający bodaj dla każdego, kto zasiądzie przed ekranem.

Wydanie DVD

Kolejne estetyczne, dwupłytowe wydanie w serii "Legendy kina" - plastikowe pudełko włożone w kartonik. Ponadto dokument o realizacji filmu, dźwięk 5.1 i obraz 16:9.


Bartosz Czartoryski [Galapagos]
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

 Blogosfera

Strażnicy Galaktyki online

Po tym, jak niedawny "Kapitan Ameryka" zaproponował nieco doroślejsze podej

Jak wytresować smoka 2 Dubbing online

"Jak wytresować smoka 2" nie okazał się aż takim kasowym przebojem, jak teg

O stulatku który wyskoczył przez okno...i zniknął!

O stulatku który wyskoczył przez okno...i zniknął! Nieśmieszna komedia ?!