9 songs - plakat
Oglądaj    

9 songs (9 songs)

2004, Wielka Brytania
Czas trwania 69 min
Gatunek dramat
Reżyseria Michael Winterbottom
Dystrybutor SPInka
Premiery kinowe Polska 02 wrzesień 2005
Opis Ona ma na imię Lisa. On Matt. Moment ich spotkania - na koncercie rockowym - to jednocześnie początek wielkiej, zmysłowej miłości. Odtąd żyją wyłącznie dla siebie, w świecie miłości i
Podziel się
O filmie
Informacje podstawowe
Opis
Pełna obsada
Twórcy
Box Office
Nagrody
Strony internetowe
Spoleczność
Blogi
Forum
Recenzje użytkowników
Konkursy
Czytelnia
Recenzje
Minirecenzje
Wywiady
Artykuły
Imprezy i wydarzenia
Wpadki i ciekawostki

  Minirecenzje 9 songs

Nie znaleziono minirecenzji dla tego filmu

  Dyskusje9 songs Dodaj komentarz

bolek2
Jeśli erotyka w sztuce nie obejmuje penetracji i rzeczywistego seksu, a pornografia miękka jest odłamem pornografii, a fakt iż "9 songs" łamie bariery pornografii miękkiej i jest zobrazowaniem rzezczywistego aktu seksualnego, to dzieło "9 songs" niezaprzeczalnie jest obrazem pornograficznym.

Dlaczego zatem określany jest jako dramat (tylko), lub czasem romans? Jest obraz pornograficzny, więc powinno to być napisane. Otwarcie mówi się, że zalecany od 21 lat?


"In the UK the film received an 18 certificate from the British Board of Film Classification and became the most explicit mainstream film to be so rated in the country.[...] In Australia, the Office of Film and Literature Classification gave the film an X rating [...] The OFLC Review Board later passed the film with an R rating, although the South Australian Classification Council raised the rating back to X in South Australia."

Nie krytykuję filmu, tylko postuluję o prawidłową klasyfikację.
Dodana 24.05.12 00:00
Piotrek_92
ekhem. hmmm. nie wiem co mam napisać o tym filmie. czułem się jakbym przez godzinę oglądał film pornograficzny, sceny seksu przerywane jakimiś mniej ważnymi ujęciami. jak dla mnie strata czasu. Ale wiadomo , jak ktoś lubi patrzeć na sceny erotyczne to proszę bardzo. Mi one szczerze obrzydzały cały film.
Dodana 13.08.10 00:00
anonimowy
Ludzie. Ten film z założenia miał być dnem! To nie ukazanie jest ukazanie piękna związku (sic!) lecz wręcz przeciwnie - toksyczności i braku pełnego zrozumienia między ludźmi. Dla mnie jest swego rodzaju postrzępioną klatką życia ukazaną jak najbardziej realistycznie, z dziwnego punktu retrospektywy... Dla mnie było to coś oryginalnego i ciekawego.

Sceny seksu nie miały ani podniecać ani szokować. Miały dawać poczucie obojętności tego działania, tego jak ludzie dążą do zaspokajania naturalnych potrzeb mających związek tylko i wyłącznie z fizycznością. No i jak ludzie się rozchodzą...


Dobra muzyka. Film dla zwolenników perwersji i emotional drugs ale ciekawy bardzo. emoticon
Dodana 13.10.09 00:00
anonimowy
film innowacyjny i w swojej klasie genialny, bez udawania, naturalistyczny o historii związku bo przecież nie miłości. Po po pewnym czasie dopiero zauważyłem w nim coś więcej niż podobieństwo do filmów porno, są tam ukazane relacje między głównymi bohaterami i ich rozterki. Film wykracza poza pewien schemat, nie posiada fabuły a skupiony jest na relacjach interpersonalnych akcentując cielesność jako rodzaj nie tyle fascynacji co zapełnienia czasu miedzy koncertami. Nie jest to perwersyjny seks, a jedynie naturalność kontaktów. POLECAM
Dodana 26.06.09 00:00
anonimowy
Dziewczynki, chyba za bardzo się skupiłyście na seksie przy omawianiu tego filmu.(XP) Ja "9 songs" odczytałem jako film o dzikiej miłości z Franz Ferdinand i B.R.M.C w tle. Wydaje mi się, że interpretacja dzieła Michaela Winterbottoma jest zależna od stosunku widza do seksu. Osoba, która jest "niedouczona" (XP) i zrażona do spraw intymności przeżyje szok w spotkaniu z Lisą i Mattem.

Przyznam, że film mnie wzruszył, rozbawił i zaintrygował. No i może czegoś nauczył... ;P
Dodana 04.07.08 00:00
anonimowy
proszę proszę, kogo ja tu widzę, moje dziewczynkiemoticon

powiem szczerze, że nie chciało mi się czytać wszystkich wpisów tutaj, za dużo tego (ach to lenistwo..;P). i stwierdzam tak: "zwykłym pornolem", jak już to ktoś określał, to tego nazwać nie można, ale jak dla mnie to nie ma sensu w tak dosłownym i dobitnym pokazywaniu w kinie seksu. po co? nie rozumiem. wydaje mi się, że jeśli akurat to pokazuje się tak odważnie, to jednocześnie odbiera się temu całą magię i tajemnicę, jaką takie intymne sprawy są owiane. chyba o wiele lepiej jest pokazać sceny seksu w jakiś ciekawy, niekonwencjonalny sposób, niż zrobić to tak prosto i dosłownie.

jako przykład innego filmowego spojrzenia na temat miłości i pokazywanie takich scen polecam "Moje własne Idaho" i "Bliżej". w "Idaho.." seks pokazany jest tak, jak chyba nikt nigdy wcześniej ani później nie pokazał go w podobny sposób, bo są to jakby.. zdjęcia. po prostu ludzie stoją w różnych pozycjach, a kamera pokazuje ich w bezruchu. moim zdaniem pomysł b. ciekawy, daje fajny efekt. a w "bliżej" jest jeszcze ciekawiej, bo cały film jest właśnie o miłości, seksie i zdradzie, a nie ma tam ANI JEDNEJ sceny seksu. nie uważanie, że to trudne? zrobić film na jakiś temat, a ani razu nie pokazać tego czegoś na ekranie? wielka sztuka.

a co do aktorki z "9 piosenek" to cóż.. co się komu podoba, a o gustach się podobno nie dyskutuje;P jest taka, z małym biustem, i ok. czy każda kobieta musi przypominać Dodę? ładne to, co się komu podoba. nie trzeba mieć kobiecych kształtów, żeby podobać się facetomemoticon

generalnie to zgadzam się co do jednego: sceny łóżkowe tutaj pięknie nakręcone. brawa dla operatorów.
Dodana 02.07.08 00:00
anonimowy
heh Olsieniku mój kochany masz rację!
z resztą rozmawiałyśmy o tym po obejrzeniu filmu i zgadzam się w 100% z Olą.
a z opowieści chłopaka o oglądaniu filmu z wrażliwą dziewuszką lachałam... po zwiastunie widać, ze jest to film erotyczny! więc nie wiem o co chodzi... może zamiast czytać opisy filmów lepiej obejrzeć zwiastun żeby zorientować się "z czym to się je"...
no ale cóż.
zdjęcia genialne! sceny łóżkowe przy oknie cudowne! (światło jest powalające)
film realistyczny (sami nie zdajemy sobie sprawy z tego jak w dzisiejszych czasach ludzie patrzą na seks)
doskonałe ujęcie narcyzmu (aktorka świetnie zagrała to co miała zagrać)
nic dodać nic ująć...

a Jacqueline i tak była fantastyczna (chodzi mi o piosenkę, żeby nie było bulwersów, że Lisę nazwałam Jacqueline) xP
pozdrawiam fanów tego filmu!
i polecam obejrzeć z partnerem - cała prawda i realizm.
Dodana 05.05.08 00:00
anonimowy
[cytat Nightrose]film NIE PODNIECA co ma na celu film porno

wiec tym samym po oglądnieciu filmu oprocz kilku ciekawych erotycznych pozycji nie pamieta się za wiele.

Ogólnie film jest plaski jak dno patelni i myslę ze nie wnosi nic ciekawego emoticon

I raziła mnie mało wymiarowa aktorka ;) mimo ze jestem kobietą, do takiej produkcji mogli naprawdę wybrac kształtniejsza kobietę... ;)

nie podnieca? tu bym się nie zgodziła - szczerze mówiąc nie wiem jak filmy porno mogą podniecać - zero finezji... a tutaj - sceny pięknie pokazane! i doskonale nakręcone... czy nie podniecają? kogo jak kogo pewnie...

moim zdaniem film zostawia dużo po sobie... np. jak ktoś zauważył otwarte zakończenie... a otwarte zawsze skłaniaja do przemysleń... (chyba, ze to moje humanistyczne zboczenie)

płaski? hmm... to chyba nie zauważyłaś zbyt wiele... polecam obejrzeć jeszcze raz... i jeszcze... do skutku.

mało wymiarowa aktorka? jesteśmy przyzwyczajeni do wyidealizowanego konsumpcyjnego świata - to chyba stąd to stwierdzenie... naturalizm i realizm - prawie jak pozytywistyczna proza.

ps. tu znów mówiła aś
Dodana 05.05.08 00:00
anonimowy
w filmie uderzający jest realizm. sceny miłosne zrealizowane są w pięknym świetne w sposób niezwykle artystyczny, przez co moim zdaniem nawet dla osób niedoświadczonych, dla których seks może się wydawać obrzydliwy, sceny te nie powinny obrzydzać. wręcz przeciwnie, wprowadza to uczucie namiętności i magii. A jak ktoś jest wrażliwy to cóż...nie chodzi się na filmy erotyczne;) i jak ktoś ma jakieś choć drobne zadatki na psychologa to bez problemów wczuje się w uczucia bohaterów. Cały artyzm polega na tym by uczucia w filmie były tak zamaskowane jak to się dzieje w życiu codziennym. Tak jak na codzień trzeba być dobrym obserwatorem by odkryć zależności i relacje międzyludzkie. Film do przemyślenia. Ale nie na wieczór z wrażliwą panienką, która nigdy nie widziała gołego mężczyzny w stanie uniesienia...;P
Dodana 03.05.08 00:00
anonimowy
Film bardzo mi sie podobal. W sam raz na dlugggggi wieczor z rodzicami, tudziez dziadkami.
Dodana 06.01.08 00:00