Pod Mocnym Aniołem - plakat
Oglądaj    

Pod Mocnym Aniołem (Pod Mocnym Aniołem)

2014, Polska
  Ocena: 6.9 / 10
Średnia 50 Głosów
Średnia ocena to 6.9 gwiazdek z 10.
Czas trwania 95 min
Gatunek dramat
Reżyseria Wojciech Smarzowski
Dystrybutor Kino Świat International
Premiery kinowe Polska 17 styczeń 2014
Opis Historia człowieka walczącego z nałogiem alkoholowym, opowieść o niełatwej, momentami tragicznej walce o przetrwanie, zwątpieniu, nadziei, kolejnym upadku, i wielkiej determinacji.
Podziel się
O filmie
Informacje podstawowe
Opis
Pełna obsada
Twórcy
Box Office
Nagrody
Strony internetowe
Spoleczność
Blogi
Forum
Recenzje użytkowników
Konkursy
Czytelnia
Recenzje
Minirecenzje
Wywiady
Artykuły
Imprezy i wydarzenia
Wpadki i ciekawostki

  Minirecenzje Pod Mocnym Aniołem

Nie da się ukryć, że „Pod Mocnym Aniołem" jest rozczarowaniem i jednym z najsłabszych filmów Wojciecha Smarzowskiego.

Stopklatka , Łukasz Maciejewski
„Pod Mocnym Aniołem" to film komplementarny wobec pierwowzoru, który, choć wywołuje poważne zastrzeżenia a w skali „Smarzowskiej" zawodzi, jest kolejnym dowodem żywotności polskiego kina.

Esensja , Gabriel Krawczyk
[…] ryzykowny, hipnotyczny, chociaż jednocześnie pozostawiający uczucie niedosytu.

Co jest Grane? , Paweł T. Felis
„Powtarzające się cykle od kieliszka do zapaści i z powrotem w pewnym momencie zaczynają raczej usypiać niż szokować, zwłaszcza że w gruncie rzeczy autorzy Pod Mocnym Aniołem nic specjalnie odkrywczego na temat owej przypadłości nie mówią.

Kino , Bartosz Żurawiecki
Trudno nie odnieść wrażenia, że tym razem mistrz Smarzowski, spostrzegawczy obserwator i znakomity reżyser swoich cudownych aktorów, jeden z nielicznych, którzy podejmują najbardziej niewygodne tematy, za bardzo skoncentrował się na formie.

Interia , Dagmara Romanowska
O ile na początku rzeczywiście zaczynamy wierzyć, że wódka już nigdy nie będzie smakowała tak samo, a przy niektórych scenach odwracamy wzrok, w pewnym momencie włącza się znieczulica.

Onet , Paweł Piotrowicz

  DyskusjePod Mocnym Aniołem Dodaj komentarz

Film ukazujący Polskie realia,świetnie zagrany przez Więckiewicza.
Dodana 02.05.14 12:04
Książki Jerzego Pilcha czyta mi się bardzo ciężko, właściwie przebrnąłem cało tylko przez jedną i to z wielkimi oporami: „Pod mocnym Aniołem” (z racji zdobycia wtedy nagrody literackiej Nikke).
Film natomiast jest lekki, śmieszny i przyjemny w odbiorze, można by rzec „Dom zły cz.2”
Fabuła goni fabułę, Więckiewicz znowu jak po „Wałesie, człowieku z nadziei” mnie pozytywnie zaskoczył. Na uwagę zasługuję też niezła rola Andrzeja Grabowskiego.
Na zakończenie mogę też przyznać, że film ma również „działanie antyalkoholowo”.
Co prawda mnie udało się wytrwać w całkowitej abstynencji 15 dni, ale i tak uważam to za wyczyn równy we wejściu na zachodnia ścianę Mont Everestu w zimie.
Dla mnie 10/10 Przegapić nie wolno !!!
Dodana 06.02.14 12:07
Film mocny, momentami naprawde przerażający. Daje obraz człowieka zagubionego nie potrafiącego wydostać się z błęgnego koła nałogu alkoholowego. Co więcej oglądając ma się niemal pewność iż los taki może spotkać naprawde każdego, gdyż początki sa zwykle bardzo niepozorne.
Sceny przerywane, które jeszcze bardziej wciągają nas w obnażony świat zatrucia alkoholowego i horroru ludzi owładniętych juz przez własną bezsilność dają poczucie zanużenia sie przez chwilę w tym świecie na granicy życia i śmierci.
POLECAM.
7/10
Dodana 30.01.14 09:11
Katolickich pijaków portret własny.
P.S. Czemu ta Preis zawsze odgrywa kury wiejskie?
Dodana 22.01.14 11:36
Przed chwila wróciłem z kina Pod Mocnym Aniołem film lepszy od Wałęsy hehe emoticon a tak na poważnie to naprawdę niezły momentami śmieszny a z kolei dający do myślenia Jakubik wymiata jego postać jest po prostu Świętna Więckiewicz tez daje rade I jeszcze jedno w porównaniu do jego ostatniego filmu Drogówki to ten film mu wyszedł, polecam
Dodana 18.01.14 21:29
Wóda, wóda, wóda, czyli obsesji Smarzowskiego ciąg dalszy

Dzielę się spostrzeżeniami tuż po ogólnopolskiej premierze.
Niestety, nowy film Smarzowskiego jest beznadziejny. Beznadziejny z uwagi na przesłanie i beznadziejny, jako dzieło.
Jak dotąd można było nie lubić filmów Smarzowskiego np. za brutalizm i naturalizm, ale "Wesele", "Dom zły" czy "Drogówka" to bardzo dobre filmy pod względem artystycznym; mamy tam świetnie opowiedziane historie, znakomity montaż, często wybitne aktorstwo.
W "Pod Mocnym aniołem" reżyser bazuje na swojej obsesji rozumienia picia alkoholu, jako wyłącznie ostatecznego upodlenia człowieka, tylko tyle, że tym razem picie
to temat podstawowy filmu, a właściwie nie picie tylko alkohol sam w sobie. Tak, Smarzowski zrobił film nie o piciu tylko o substancji C2H5OH. Ludzie w jego filmie się nie liczą, są bezwolnymi, zaplutymi, zarzyganymi, zas... ymi kukiełkami w szponach wódy, nie, wcale nie przesadzam; wymiotowanie gdzie popadnie - także na ołtarzu podczas Pasterki w kościele - (Braciak, jako ksiądz), defekacja w łóżku i na przystanku, oddawanie moczu przez nogawkę itp. to obrazki,
którymi Smarzowski raczy nas co parę minut. Chciał być naturalistyczny, a stał się turpistyczny i odrażający; jego obraz pokazuje ohydę picia, jako ostatecznego ubabrania się w brudzie (dosłownym). I co otrzymujemy? Otóż film przeładowany takimi efektami i zmontowany "po smarzowsku" jednak dłuży się niemiłosiernie, po pól godzinie miałem wrażenie, że siedzę w kinie o wiele dłużej i nabrałem ochoty żeby wyjść. Cały czas miałem wrażenie dystansu wobec filmu. Miotanie się głównego bohatera i ludzi go otaczających nic mnie nie obchodziło; a powinno, bo temat mocny (jak, nomen omen, tytułowy Anioł). Co najgorsze, właściwie już po 15 minutach wiedziałem, że tym razem Smarzowski mnie nie kupił. Nie mogłem uwierzyć w postacie na ekranie i tak
zostało już do końca; trudno mówić też o współczuciu dla głównego bohatera, czy innych postaci, bo przy przyjętym sposobie montażu (wymieszanie czasu i przestrzeni) być może dostajemy obraz "z głowy" alkoholika, ale nie udało
się utrzymać konsekwentnie jakiejś spójnej narracji, która przytrzymałaby naszą uwagę. Ma się raczej wrażenie, że to jeden wielki film oświatowo - antyalkoholowy pocięty na milion ujęć, z których każde tak podobało się reżyserowi, że nie mógł z niczego zrezygnować. W konsekwencji takiego zabiegu w zasadzie żaden aktor (a było tych znanych aktorów sporo) nie był w stanie stworzyć jakiejś spójnej, sensownej kreacji. Więckiewicz, w roli głównej, jest przede wszystkim Więckiewiczem, a nie głównym bohaterem - Jerzym.
Aż przypomina się lekcja polskiego z "Ferdydurke", powinno wzruszać, a nie wzrusza. Na specjalne wyróżnienie zasługuje moim zdaniem Andrzej Grabowski, któremu jakimś cudem
Smarzowski pozwolił pograć i nie "poszatkował" go zanadto. Grabowski w podwójnej roli lekarza wypada świetnie i wiarygodnie.
Pamiętacie "Żółty szalik"? (też wg Pilcha); w tym skromnym filmie telewizyjnym postać głównego bohatera (Gajos) jest znacznie bardziej przejmująca i wiarygodna w swoim uzależnieniu niż wszyscy nieustannie wydzielający ekskrementy i rozmaite płyny fizjologiczne bohaterowie Smarzowskiego, walący się mordą na chodnik.
Jak to się stało, że oglądając inne filmy Smarzowskiego widz wierzył, że bohaterowie piją wódkę, a oglądając „Pod mocnym aniołem", cały czas mamy wrażenie, że to woda.
"Pod mocnym aniołem" to film, w którym, reżyser się zatracił (tak jak postacie filmu w wódzie). Smarzowski Zatracił się w swojej widocznej we wszystkich filmach obsesji (anty?)alkoholowej,
zatracił się w swoim, dotąd działającym bezbłędnie, języku
filmowym (specyficzny montaż, zdjęcia i ujęcia z ręki, muzyka M. Trzaski), a człowiek zatracony przestaje rozumować z zimną konsekwencją, której dotąd Smarzowskiemu nie brakowało. Można odnieść wrażenie, że Smarzowski
zachłysnął się oparami, ale nie alkoholu, tylko oparami sławy i za bardzo uwierzył w "smarzowskie" kino.
Nowy obraz Smarzowskiego to kino słabe i, co dla tego reżysera nietypowe, dystansujące widza zarówno od postaci jak i całej historii, także w dużej mierze za sprawą fizjologicznej ohydy ziejącej z ekranu. Może po prostu Smarzowski zabrnął za daleko w gmeraniu w mrocznych stanach świadomości, dodajmy - własnej świadomości i zwyczajnie się pogubił. No cóż, "Salo" Passoliniego już było.
Myślę, że warto odradzić Smarzowskiemu branie udziału w wyścigu szokowania widza perwersyjnym naturalizmem.
Konkludując, alkoholicy na film nie pójdą, bo są zajęci piciem. Pozostali widzowie (pijący umiarkowanie albo w ogóle)
wzruszą ramionami, bo nie otrzymali ciekawie opowiedzianej historii człowieka, ale zmęczeni zaserwowaną im
sieczką obrazów powtórzą za Maklakiewiczem, że „aż chce się wyjść z kina". Szkoda.
Dodana 11.01.14 13:19
Czekam bardzo na ten film, bo uwielbiam Smarzowskiego, jest numerem1 w polskiej reżyserii, wierny swoim aktorom Dziędzielowi, Kindze Preiss, Jabubiczkowi, Kijowskiej, Braciakowi. Stworzył świeyny zespół do którego wszedł Robert Więckiewicz. Wspaniały reżyser........
Dodana 10.12.13 19:25