"Jutro idziemy do kina" - zbombardowany romantyzm

0
W 68. rocznicę wybuchu II wojny światowej, 1 września 2007 roku, Telewizja Polska przygotowała szczególną premierę. "Jutro idziemy do kina", najnowszy film Michała Kwiecińskiegowedług scenariusza samego Jerzego Stefana Stawińskiego, pokazany zostanie w pierwszym programie TVP, w ramach cyklu "Hit na sobotę" o godzinie 20:20. Telewidzowie zobaczą na małych ekranach znakomitych młodych aktorów, takich jak: Mateusz Damięcki, Antoni Pawlicki czy Kuba Wesołowski. Starsze pokolenie reprezentować będą między innymi: Grażyna Szapołowska, Daniel Olbrychskii Olgierd Łukaszewicz. Poniżej nasza recenzja z filmu.

Michał Kwieciński i jego aktorzy
Reżyser i producent, Michał Kwieciński po brawurowej komedii "Statyści", swoim kinowym debiucie, raz jeszcze powrócił do nieco mniejszego formatu i nakręcił, ubrany w przedwojenny kostium, pełnometrażowy film telewizyjny. Mimo to "Jutro idziemy do kina", choćby z racji rodzaju przedsięwzięcia pozbawiony epickiego rozmachu i szerokoekranowej przestrzeni, pozostaje obrazem bardzo żywiołowym i na swój sposób spektakularnym. To film, który przede wszystkim czerpie energię i blask ze swoich postaci, konstruujących w tym przypadku całą historię i jej dramaturgię. Wreszcie "małe" - ze względu na wymiary - dzieło Kwiecińskiego jest pasjonującym, chwilami nostalgicznym, a między wierszami również gorzkim kawałkiem solidnego, emocjonalnego kina, zmuszającego tak do refleksji, jak i pamięci o ludzkim oraz narodowym dramacie sprzed 68 lat.

Powyższa historia tylko z pozoru wydaje się być banalna i nieskomplikowanie prosta. Troje przyjaciół: Andrzej, Jerzy i Wacek zaraz po maturze stają przed pierwszym, poważnym życiowym krokiem - co dalej? Jest rok 1938, coraz odważniej mówi się o wojnie. Polska młodzież wychowana w duchu romantycznym, a przede wszystkim będąca pierwszym pokoleniem urodzonym w wolnym kraju, za punkt honoru bierze sobie wojskową służbę. Zresztą w okresie międzywojennym kariera wojskowa była równie dobra i obfitująca w profity, co prawnicza czy lekarska. Do szkół podchorążych dostają się jednak tylko Andrzej - do kawalerii i Jerzy - do piechoty. Wacek, mający wadę serca, pozostaje w cywilu i rozpoczyna studia na medycynie. Każdy z trójki, tak naprawdę jeszcze chłopców, wciąż traktuje życie, jako ekscytującą przygodę, więc i zapowiedzi coraz bardziej nieuchronnej wojny przynajmniej podświadomie starają się przyjmować bez emocji. A że są bardzo młodzi, z gorącymi głowami i otwartymi sercami, w kręgu ich głównych zainteresowań są oczywiście kobiety.

Kuba Wesołowski, Mateusz Damięcki, Antoni Pawlicki
Powyższy opis mógłby sugerować rzecz z rodzaju frywolnych, koszarowych komedii, przyprawionych rubasznym i przyciężkim dowcipem. Błędny to jednak sposób myślenia. Owszem Michał Kwieciński robi wszystko, aby jego opowieść miała w sobie coś z komediowej lekkości, a także beztroskiej i nieskrępowanej atmosfery. Taki jednak jest świat postrzegany oczami bohaterów tego filmu. Młodzi, gotujący się do życia ludzie, chcą widzieć otaczającą ich rzeczywistość w barwach zdecydowanie pozytywnych. Ich dramaty rozgrywają się głównie na polu sercowym, a nie politycznym. Charakteryzuje je romantyczna aurą, ułańska fantazja oraz postawa z goła rycerska. Tragizm czy fatalizm bynajmniej, nie leżą u ich podstaw. Reżyser z kolei w tym, co by nie mówić mimo wszystko barwnym opisie, wskazuje na coś jeszcze.

Przyzwyczajeni do pewnego mitu malowanych chłopców, przepełnionych patriotycznym nastawieniem wywodzących się z dwudziestolecia międzywojennego bohaterów, owszem otrzymujemy portret młodzieży urodziwej, ale nie wolnej od wad i przywar. Warto powtórzyć - w tym tkwi siła tego filmu, w jego postaciach. Trzech mężczyzn, których losy do wybuchu II wojny światowej śledzimy na ekranie, to żywi, pełni namiętności a przez to i ludzkich słabości, przedstawiciele młodego pokolenia. Roztaczają oni w sobie ten przyciągający urok, ale dlatego że są w równym stopniu niewinni, co życiowo naiwni. Przy okazji mają też swoje osobiste zdanie a propo polskiej historii, o czym bez skrępowania wypowiada się Jerzy - "Bo u nas historia pisana jest na kolanach. Wszyscy nasi bohaterowie muszą być w niej święci".

Zatem "Jutro idziemy do kina", to nie tylko wspomnienie tamtych, bezpowrotnych lat, brutalnie przerwanych przez wojnę. To także rodzaj pewnego manifestu, właśnie przeciwko jej koszmarowi i szaleństwu. W końcu film Kwiecińskiego staje się mimowolną apoteozą życia, szczególnie odczuwalną w jego tragicznym finale. A to dlatego, że ów dramat polega tu na tym, iż wszystkie marzenia, nadzieje oraz to tytułowe jutro, nie może się spełnić. W chwili, kiedy jednak rzecz całą oglądamy bardzo chcemy, wbrew historycznej wiedzy, a wręcz zdrowemu rozsądkowi, aby stało się inaczej. Tymczasem z ostatnią sceną, dokuczliwego efektu ściśniętego gardła, wciąż trudno jest się nam szybko i skutecznie pozbyć.

Ania Gzyra i Kuba Wesołowski
Ten film, to także sprawiająca wiele przyjemności możliwość obcowania z bardzo dobrym aktorstwem młodego pokolenia. Odtwórcy głównych ról, Mateusz Damięcki (Andrzej), Antoni Pawlicki (Wacek) oraz Kuba Wesołowski (Jerzy) przedstawili pełne wiarygodności i animuszu kreacje. Zawadiacki twardziel Damięcki, szarmancki Wesołowski i nieśmiały Pawlicki grają jak z nut niezwykle dobrze czując się w "przedwojennych" rolach. Kamera ich lubi, a oni to odwzajemniają. Nie gorzej wypada również niewieścia część obsady. Marta Ścisłowicz w roli Ani, ale też Julia Pietrucha jako Zosia i Ania Gzyra - Krysia, wybranki serc naszych dżentelmenów sprawiają jedynie pozytywne wrażenie. Choć epizodycznie, to do tego grona warto też zaprosić Marysię Niklińską, zgrabnie wcielającą się w postać bezgranicznie zakochanej w Jerzym, uroczej Basi.

Mateusz Damięcki
Na koniec jeszcze mała refleksja. Udany skądinąd obraz Michała Kwiecińskiego, który ze swobodą potwierdza, że dobrze czuje się na reżyserskim krześle, mógłby stać się nawet kinowym przebojem gdyby tylko mógł wyjść z tej kameralno-telewizyjnej ramy. Co prawda dzisiejsza fabuła ma szansę dzięki telewizji i jej milionowemu przekazowi dotrzeć do znacznie większej widowni, niż byłaby w stanie wygenerować taką frekwencję publiczność kinowa, to nie mniej jednak duży ekran po prostu zasługuje na tego typu realizację. Mało tego, wręcz prosi się o dzieło dotyczące naszej wciąż weryfikowanej historii, oraz ludzi których ona dotknęła. Młodych Polakach, którym wojna odebrała niewinność oraz nadzieję, ich walce i dorastaniu w tamtych traumatycznych okolicznościach. Film taki, aby móc sugestywnie oddziaływać na widza obrazem, musi oczywiście kosztować. To czynnik niezbędny, może dlatego warto następnym razem "dołożyć" do budżetu i jednak spróbować wypuścić się na głębszą wodę.

Marta Ścisłowicz, Julia Pietrucha, Ania Gzyra, Marysia Niklińska
Kuba Wesołowski, Mateusz Damięcki, Antoni Pawlicki
Julia Pietrucha, Antoni Pawlicki
Marysia Niklińska
Antoni Pawlicki, Kuba Wesołowski, Mateusz Damięcki
Julia Pietrucha, Antoni Pawlicki, Ania Gzyra, Kuba Wesołowski

Artur Cichmiński