Uciec, ale dokąd?

Więcej
W „Avé" Konstantina Bojanova dwójka nastolatków wsiada do jednego samochodu i rusza w podróż której cel, z minuty na minutę, staje się coraz mniej istotny. Ważne jest tkwienie w drodze, bez konieczności określania siebie i podejmowania znaczących, być może ostatecznych, decyzji.

Trudno o bardziej poróżnionych charakterologicznie bohaterów niż Kamen i Avé. On zamknął się w sobie, miną buntownika odstrasza od siebie innych. Woli milczeć niż przejmować inicjatywę w rozmowie. Ona jest wygadana, ale wypluwa z siebie głównie kłamstwa, w każdej rozmowie wymyślając siebie i swój życiorys na nowo. Pogląd na świat mają jednak wspólny, choć w filmie pozostaje on niedopowiedziany. Każde z nich za coś obraziło się na ludzkość. Kamen i Avé przekroczyli pewną granicę. Po prostu w pewnym momencie przestali walczyć o miejsce w społeczeństwie i postanowili uciec, stać się samotną jednostką, podcinaną od wszelkich kontekstów.

Nic więc dziwnego, że oboje ruszają we wspólną drogę mimo wzajemnej niechęci. Łączy ich nieujawniona, acz niewątpliwa więź i nieuzgadniane porozumienie: oboje są przeciwko światu. Ich bojkot międzyludzkich relacji jest zgodny i wyraża się zobojętnieniem oraz zrezygnowaniem. Żadne z nich nie chce uzależniać się od kogoś. U Avy chęć wyobcowania przybiera drastyczniejszy i zdecydowany opór. Dziewczyna coraz bardziej osuwa się w fantazję, która dominuje nad jej prawdziwym życiem tak mocno, że wydaje się ono nie istnieć. Avé jest osobą bez właściwości, pozbawioną jakiegokolwiek punktu zaczepienia, który mógłby cokolwiek o niej mówić –przeszłości, przyszłości, kontekstu rodzinnego i społecznego. Jej życiem nie kieruje żaden porządek czy kręgosłup moralny. Prowadzi ją jedynie instynkt przetrwania tu i teraz, a wymyślone osobowości dają jej pozorne wrażenie kontroli nad własnym losem. Gdy rzeczywistość igra z nią, brutalnie udowadniając Avé, że nie ma ona na nic wpływu, ona wciąż, raz po raz, podejmuje tę samą grę, przywdziewając kolejne maski.

Konstantinowi Bojanovowi nie w głowie opieranie relacji między bohaterami na wygrywaniu kontrastów. Nie eksponuje on ani różnic charakterów swoich postaci, zaś racji reżyser każde z nich pozbawia, podobnie jak poglądów. Avé i Kamen ich nie potrzebują. Wiedzą, że we współczesnym układzie świata indywidualność tylko komplikuje egzystencję. Najbardziej liczy się elastyczność, umiejętność przystosowania do zmieniających się warunków i – w miarę możliwości – wymigiwanie się jakimkolwiek deklaracjom. Oni zmierzając w tym samym kierunku donikąd, intuicyjnie czują, że jedyna szansa, aby nie cierpieć to nie opowiadać się za nikim i za niczym.

Choć wbrew pozorom wydaje się, że „Avé" odchodzi od schematu filmu drogi, w którym postacie dojrzewają i zdobywają jakąś świadomość, Bojanov z ów kliszy nie rezygnuje, przytaczając ją w sposób przewrotny i dyskretny. W finałowej scenie Avé opowiada bowiem przypadkowemu kierowcy o wyprawie do Hollywood. Pozornie to kolejna z jej ucieczek. Ale tym razem dziewczyna już wie, gdzie jechać. Potrafi skonkretyzować miejsce, w które wyrusza. Po raz pierwszy raz w życiu obiera jakiś cel. Podejmuje małą decyzję, być może będącą krokiem do decyzji naprawdę poważnej. Czy to sygnał reżyser, że jest nadzieja na ocalenie straconego pokolenia?


Urszula Lipińska
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

 Blogosfera

Włoskie life story Włoskie life story

Splot kilku miłosnych perypetii Włochów i Amerykanów w Wiecznym Mieście.

Kocham Olivie Wilde! Kocham Olivie Wilde!

Głównie obejrzał ten film ze względu na Olivie Wilde. Nie uważam jej za jakąs wybitną aktorkę, ale jej uroda mnie zadziwia. Film opowiada historie rodzeństwa, które po napadzie na kasyno ucieka w strone granicy z Kanadą z walizką pełną kasy. Addison (Eric Bana) no i Liza (Olivia Wilde) tak nieszczęśliwie uciekają z łupem, że podczas zamieci śnieżnej wpadają w poślizg i uszkadzają auto. Zmusza to ich do rozdzielenia się i dalszą ucieczkę piechotą lub zdobycznymi po drodze pojazdzami.