Niewygodna prawda

Więcej
Nie zamierzam polemizować z niezaprzeczalnym faktem, że „Green Zone" to dobry film, wysoką jakość w dużej mierze zawdzięczający świetnej reżyserii. Ale naprawdę trudno dobrać gustowne argumenty odpychające zarzut, że Paul Greengrass osiągnął już w poprzednich filmach poziom realizacji, którego tym razem nie udało mu się choćby symbolicznie przekroczyć.

Wraz z „Green Zone" twórczość Greengrassa zatoczyła koło. Reżyser rozpoczynający karierę jako dokumentalista relacjonujący wydarzenia ze strefy wojny dla brytyjskiej telewizji powraca na front: tym razem z Mattem Damonem i ze świetnym scenariuszem Briana Helgelanda. Ale przede wszystkim ze spojrzeniem czujnego obserwatora i umiejętnością oddania chaosu współczesności. Przez losy Roya Millera wysłanego do Bagdadu w poszukiwaniu broni masowego rażenia opowiada o pierwszych dniach irackiej wojny, które przesądzą o tym czy Amerykanie szybko uporządkują sytuację czy doprowadzą do eskalacji konfliktu.

Greengrass nigdy do końca nie pożegnał się z pasją dokumentalisty. Nie tylko w sposobie patrzenia na świat, ale także w kreowaniu filmowej rzeczywistości. Dlatego na drugim planie „Green Zone" zamiast aktorów i statystów pojawili się weterani z Iraku, a za kamerą stanął Barry Ackroyd, autor zdjęć do filmów Kena Loacha i „The Hurt Lockera" Kathryn Bigelow. Od czasów „Krwawej niedzieli" kina Greengrassa nie opuszcza dosyć niezwykłe zestawienie, w którego sednie tkwi coś z reżyserskiej precyzji i coś z reportażowej naturalności. Dziki żywioł i fabularny konkret zarazem. Na ogół twórcy trzymają tempo akcji dzięki punktom zwrotnym czy efektom specjalnym, Greengrassowi wystarcza urywający głowę montaż i nieomylne ruchy kamery. Powiedzieć, że autor prowadzi „Green Zone" pewną ręką to jak nic nie powiedzieć. On bywa brawurowy (montaż początkowych scen z Iraku z premedytacją nie pozwala na niczym zatrzymać oka dłużej niż setna sekundy), perfekcyjny i ostentacyjnie niezainteresowany spektakularnością. Zwykłe ujęcie zapiera tu dech w piersiach, a całość ogląda się trochę tak jak film nakręcony jedynie w zbliżeniach: z uczuciem bezlitosnego przyparcia do muru, namacalności dramatu. Dokładnie tu, gdzie „Liban" Samuela Maoza ujawniał swoją słabość, tam „Green Zone" udowadnia swoją znakomitość.

Film Greengrassa łatwiej jednak wyróżnić właśnie na tle rzeczy takich jak „Liban" czy „The Hurt Locker" niż mając w głowie kontekst twórczości reżysera. Na dobrą sprawę, „Green Zone" potwierdza obawę, która przemykała już przez myśl przy „Ultimatum Bourne'a": takie kino ma ograniczone możliwości realizacyjne. Od pewnego czasu po prostu można zmieniać już tylko fabuły, a nie da się rozwijać formuły. Pierwszą godzinę ogląda się zatem kapitalnie, drugą przytłacza poczucie, że wszystko to już było kilka Bournów temu. Tym bardziej, że wybór Matta Damona do zagrania głównej roli w oczywisty sposób przysłużył się filmowi na który patrzy się trochę jak na przedłużenie ludlumowskiej serii.

Zdradzać nie wypada w jakie zakamarki zapuszcza się historia, ale Greengrass pod oczywistą warstwą wydarzeń kryje przesłanie o narodowej dumie żądającej odwetu. Przesadna zwartość fabuły może te spostrzeżenia zasłonić - wielopiętrowa teoria spiskowa programuje film na czyste kino akcji. Łatwo na tym poziomie się zatrzymać i tu chyba twórcy wyrządzili sobie szkodę, opowiadając spójną historię w oskarżycielskim tonie. Można się przez to nie przebić. A między szafowaniem dość zdecydowanymi poglądami i radykalną krytyką, pojawia się interesujące pytanie o to, na ile Amerykanie sami nakręcają spiralę irackiej wojny i strachu przed wrogiem. Już sam fakt, że reżyser przygląda się temu konfliktowi w tak nieoczywistym i śmiałym kontekście, zasługuje na chwilę zastanowienia.


Urszula Lipińska
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

 Blogosfera

Strażnicy Galaktyki online

Po tym, jak niedawny "Kapitan Ameryka" zaproponował nieco doroślejsze podej

Jak wytresować smoka 2 Dubbing online

"Jak wytresować smoka 2" nie okazał się aż takim kasowym przebojem, jak teg

O stulatku który wyskoczył przez okno...i zniknął!

O stulatku który wyskoczył przez okno...i zniknął! Nieśmieszna komedia ?!