Miłość w czasach zarazy

Więcej
„Miłość w czasach zarazy" Nazwiska zobowiązują. Autor powieści na podstawie, której powstał rzeczony film, to kolumbijski pisarz, laureat literackiej nagrody Nobla, Gabriel Garcia Marquez. Reżyserem „Miłości w czasach zarazy" jest twórca przeboju „Czterech wesel i pogrzebu", Mike Newell. Scenariusz do filmu napisał zdobywca Oscara za „Pianistę", Ronald Harwood. W roli głównej pojawił się wspaniały hiszpański aktor Javier Bardem, któremu partneruje może już nie tak znana, ale za to urocza oraz utalentowana Włoszka, Giovanna Mezzogiorno. A na deser tej wysmakowanej filmowej uczty, piękne wokale prezentuje gwiazda pop, Shakira. Czy recepta się sprawdziła? „Miłości w czasach zarazy" to film magiczny i naiwny, jak tylko może być miłość. I nie jest to zarzut tylko pochwała. Newell opowiedział tę dość niezwykłą historię o wiecznej miłości, w sposób lekki i zgrabny. Pokazał niemal odbierającą rozum siłę uczucia, ale nawet na chwilę z tego nie zakpił czy zanegował. W efekcie można odebrać ten film, jako w sumie realistyczną, ale jednak fantazję, chociaż taką, w którą każdy zakochany chce wierzyć.

Dzieło Mike'a Newella jest esencją klasycznego ekranowego romansu w kostiumie. Zawarto w nim to, co być powinno. Przede wszystkim czysta jak łza oraz uczciwa miłość, która niestety musi sprostać wielu różnym życiowym przeszkodom. W tym przypadku bohaterowie muszą mierzyć się z przeciwnościami, towarzyszącymi im przez ponad pięćdziesiąt lat. Wyrok na młodym Florentino Arizie, urzędniku pocztowym, zapada w chwili kiedy ten zakochuje się od pierwszego wejrzenia i to bez pamięci w Ferminie Daza, pięknej córce majętnego handlarza. Jej ojciec to typowy nuworysz schyłku XIX wieku, nie posiadający towarzyskiej ogłady, ale za wszelką cenę pragnący być uważanym za członka środowiska. W tej roli bezbłędny w wizerunku plebejskiego chama, gbura i okrutnika, chociaż kochającego swoją córkę, John Leguizamo. Jak łatwo się domyślić kandydatura romantycznego do szpiku kości, ale niestety ubogiego i nie należącego do elity chłopka, z góry jest skazana na dezaprobatę gwałtownego i porywczego rodzica. W tym czasie jednak Florentino zdążył już w sobie rozkochać młodą niewiastę piękną, bardzo osobistą oraz napisaną wierszem korespondencją. Udało mu się nawet oświadczyć i uzyskać zgodę oblubienicy serca, jednak reakcja jej ojca przekreśliła przyszłe małżeńskie plany. Dalsza cześć historii, to już kolejne pięćdziesiąt lat, przez które zapalony kiedyś miłosny płomień palił się różnym blaskiem, jednak nigdy na dobre nie zgasł.

Co jest zaskakujące w tym obrazie, ale w równym stopniu też oryginalne, to portret Florentino Ariza. Bohater ten nie umie żyć bez miłości. Raz się zakochał i to zdeterminowało jego życie. W tym człowieku jest coś karykaturalnego, z drugiej strony również bezgranicznie szczerego. Niezwykle wrażliwy, kochający poezję, która jest przecież językiem miłości, nawet listy handlowe pisze tak, żeby ich słowa się rymowały. Ariza to przykład miłosnego niewolnika, ze stanu którego on sam jest bardzo zadowolony, mimo iż z tego samego powodu cierpi również prawdziwe męki. Nie mogąc być z ukochaną nagle odkrywa, iż ból owy pomagają łagodzić przygodne i niezobowiązujące miłosne przypadki. I tak dochodzi do liczby 622, którą w końcu nawet też przekracza. W tym momencie objawia nam się również pewna przewrotność tej postaci, dzięki czemu jednak nabiera ona także bardzo rzeczywistego rysu. Otóż Florentino przysiągł kiedyś sobie i Ferminie, dozgonną czystość oraz wierność. I w pewnym sensie pozostał wierny jednemu uczuciu do jednej kobiety, a że z jednym małym wyjątkiem... Przy okazji, dzięki takiemu wizerunkowi tej postaci, film Newella nabiera również cech komediowych, co jeszcze bardziej oddaje jego ożywczy urok.

W tym należałoby też dopatrywać się ewentualnego sukcesu tego obrazu. „Miłość w czasach zarazy", na pewno nie jest sentymentalnym miłosnym dramatem. Mimo ekranowych trudów jego bohaterów, z filmu bije pozytywne podejście do tematu. To dzieło żyje, pulsuje emocjami. Intryguje swoim bohaterem - przecież takich ludzi nie ma. Emanuje także niezwykłą witalną siłą. A przesłanie? Cóż, w końcu zawsze zwycięża miłość. Bardzo zgrabne, barwne i miłe w odbiorze przedsięwzięcie. Doskonale zagrane, wprawnie wyreżyserowane, chwilami wręcz niewiarygodne, ale i tak na końcu jest więcej dobrej magii niż ckliwej bajdy.


Artur Cichmiński
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

 Blogosfera

Zaginiona dziewczyna online

Gone girl - Zaginiona dziewczyna (2014) online

Mama online

"Mama online" to rewelacyjne kino, ale jeszcze lepszy zwiastun jego przyszł

Sędzia online

Na ekranie pojawia się Robert Downey Jr. w roli diablo inteligentnego cynik