Co to znaczy być człowiekiem

Więcej
Film Floriana Henckel-Donnersmarcka to obraz wielowymiarowy i niezwykle przejmujący. Porusza wiele aspektów ludzkiej egzystencji- strachu, ludzkiej godności, słuszności własnych przekonań. Choć akcja toczy się w czasach NRD, problemy, z którymi muszą zmierzyć się bohaterowie, są wciąż aktualne.

Gerd Wiesler wydaje się być złym człowiekiem. Jest oficerem STASI i stara się wiernie służyć swojemu pracodawcy. Nikomu nie ufa, wierzy, że każdego można złamać. Prowadzi nawet wykłady w szkole dla przyszłych pracowników organizacji i korzysta podczas zajęć z własnych materiałów z przesłuchań. Nie ma życia osobistego, całkowicie oddany jest systemowi. Kiedy minister Hempf zaleca obserwację znanego pisarza Georga Dreymana i jego kochanki, Wiesler deklaruje osobisty nadzór nad pracami. Po założeniu w mieszkaniu podsłuchu oficer zasiada na strychu domu, w którym mieszka Dreyman i rozpoczyna pracę. Szybko okazuje się, że cudze życie potrafi być bardzo wciągające.

Jak już pisałam, poruszanych w filmie wątków jest wiele i są one bardzo różnorodne. W dobie debaty nad ustawą lustracyjną najczęściej wspomina się o wątku tajnej współpracy, inwigilacji opozycji i życia w systemie totalitarnym. Mówi się o zastraszaniu, o dobrowolnej lub wymuszonej pracy dla SB czy STASI. Podniosły się głosy, że postać kapitana Wieslera jest nierealna, bajkowa, że esbecy i im podobni nie mieli serc ni sumień. Ponieważ przy okazji premiery pojawiło się w prasie wiele artykułów poruszających tę tematykę, czuję się zwolniona z obowiązku pisania o tym właśnie aspekcie filmu. Chciałabym skupić się na czymś innym, bo "Życie na podsłuchu" jest dla mnie czymś więcej niż tylko rozliczeniem z komunizmem. To również ważny głos w dyskusji o sztuce. Przede wszystkim w filmie sztuka ma moc sprawczą- porusza Wieslera i skłania go do podjęcia ryzykownych działań. Jego przemiana dokonuje się dlatego, że podsłuchuje artystów, nie robotników czy urzędników. Być może pierwszy raz w życiu czyta Brechta, słucha muzyki poważnej. Zaczyna rozumieć, co to znaczy być artystą i pojmuje, kim jest artysta, który nie może tworzyć.

Ponadto obraz dosyć mocno koncentruje się na pozycji twórców w kraju totalitarnym. Film pokazuje różne postaci- niezależnych i konformistów, donosicieli z wyboru i tych zmuszonych do współpracy. Pokazuje tragedię ludzi, którzy nie mogą być wolni i których ten brak wolności dotyka w największym chyba stopniu. Co ciekawe, wolność artystyczna jest również w dzisiejszym świecie czymś wcale nieoczywistym. W Polsce wystarczy podać przykład Doroty Nieznalskiej, która za swoją działalność artystyczną została skazana wyrokiem sądowym. Jeśli spojrzeć poza granice naszego kraju, to również trudno mówić o wolności artystycznej, jeśli wyznacznikiem wartości sztuki staje się ilość sprzedanych egzemplarzy.

Przy okazji oglądania filmu nasuwa się jeszcze jedna refleksja, dotycząca podsłuchów i podglądów. Otóż po kilkunastu zaledwie latach od upadku komunizmu we Wrocławiu powstał projekt zaopatrzenia miasta w kilkaset czy nawet kilka tysięcy kamer, a jego mieszkańców w karty chipowe, którymi będą się legitymować. Można powiedzieć, że kamery i podsłuchy nie wkroczyły przecież w nasze życie prywatne, ale czy nie jest to tylko kwestia czasu? System kontroli wbrew pozorom najwyraźniej ma się świetnie, tym razem dodatkowo z naszym przyzwoleniem. Oczywiście nie można porównywać policjantów pilnujących porządku na ulicach przy pomocy systemu kamer z esbekami, ale czy również przed nimi nie stoi pokusa ugrania czegoś dla siebie? Władza tych ludzi nad naszym życiem staje się z dnia na dzień coraz większa. Być może Wiesler XXI wieku nie jest wcale tak odległą koncepcją, jak mogłoby się nam wydawać.

Nie byłoby tej historii bez Ulricha Mühe. To właśnie on wcielił się w rolę Gerda Wieslera i zrobił to wspaniale. Mając do wypowiedzenia zaledwie kilka zdań, przekazuje nam całą historię życia oficera: jego samotność, wiarę w słuszność swoich poczynań, przemianę, jaka się w nim dokonuje i robi to w taki sposób, że mu wierzymy. Wierzymy, chociaż nie mamy do tego żadnych podstaw- przecież jego bohater to służbista, niezdolna do wyższych uczuć maszynka do pogrążania ludzi. A jednak aktor jest w stanie pokazać, jak w Wieslerze budzi się nowy człowiek. Pozostałe role, Martiny Gedeck jako Christy- Marie czy Sebastiana Kocha jako Dreymana też są świetne, ale gdyby nie były tak dobre, film i tak byłby bardzo wiarygodny. Bez Mühe by leżał i nigdy byśmy o nim nie usłyszeli.

Kolejną zaletą "Życia na podsłuchu" jest niesłychana dbałość o szczegóły. Zdjęcia kręcono w autentycznych wnętrzach, m.in. w obecnym Musem STASI. W kilku dzielnicach Berlina zamalowywano graffiti, aby nadać mu mniej nowoczesny wygląd. Bardzo dużą rolę odegrało w filmie światło i kolorystyka- świat Wieslera jest szaro-niebieski, środowisko artystyczne zazwyczaj przedstawione jest w zgaszonych pomarańczach. Ponoć jednym z powodów, dla których reżyser zdecydował się podjąć pracę nad projektem był obraz człowieka w słuchawkach na uszach, przesiadującego w ciemnym pokoju. Ten obraz pozostanie w pamięci każdego, kto obejrzał film. Całości dopełnia rewelacyjna muzyka.

"Życie na podsłuchu" to film, którego po prostu nie wypada nie zobaczyć.

Agata Żbikowska
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

 Blogosfera

Drużyna już nie ta....

Dobry moment na premierę przed Mistrzostwami Świata w Siatkówce.... Szkoda jednak, że tak na prawdę nagranie, które zostało zrealizowane w ubiegłym roku jest po części już nieaktualne. Główni bohaterowie filmu, czyli trener Anastazii i rozgrywające Łukasz Żygadło wypadli z obiegu i ich nie zobaczymy na MŚ w Polsce...

Już jest :) ludzie oszaleli na punkcie nowego STEP UP: ALL IN

STEP UP ALL IN na wysokim poziomie! MEGA ZAWODY TANECZNE! Nie czekajcie!