Połączenie - recenzja DVD

Więcej
 
Ciasne pomieszczenie, zupełne odseparowanie od świata zewnętrznego i tylko telefon komórkowy przy uchu. Gdzie lub do kogo zadzwonić po pomoc? Odpowiedź nasuwa się sama – do służb porządkowych. Tak też postępuje nastolatka porwana na parkingu centrum handlowego. Czy człowiek, który przyjmie jej zgłoszenie, będzie w stanie cokolwiek zrobić? Taki pomysł na scenariusz miał Richard D'Ovido, scenarzysta, który do tej pory nie pokazał zbyt wiele. Ale w połączeniu z reżyserem odpowiedzialnym za „Mechanika" czy „Dziewiątą sesję", mogło z filmu wyjść coś ciekawego. Niestety, ale na marzeniach się skończyło.
 
Brad Anderson zboczył z obranej ścieżki kariery już przy swoich poprzednich filmach. „Transsiberian" czy „Zniknięcie na 7. ulicy" nie były złymi produkcjami, ale daleko im było do czegoś, co widz zapamięta po obejrzeniu. Podobnie sytuacja wygląda z „Połączeniem". Thriller z ciekawie zapowiadającą się fabułą, pod koniec zaczyna nużyć. Sposób w jaki główna bohaterka „rozwiązuje" całą sytuację jest mocno przesadzony. Nawet jak na produkcje „typowo amerykańskie".
 
Akcja nie skupia się cały czas na ofierze porwania. Casey (Abigail Breslin) dzieli czas ekranowy po równi z Jordan (Halle Berry), operatorką centrali, która odbiera jej połączenie. Nie ma więc mowy o tym, żeby widz poczuł monotonię i znużenie z powodu ograniczonej scenografii (wnętrze bagażnika). Niestety „Połączenie" nie uniknęło schematyczności. Błąd popełniony na początku przez Jordan będzie mógł zostać w pewien sposób naprawiony (czyli odkupienie), a motywy porywacza są dość jasne i zbyt banalne, żeby widz mógł się nimi zainteresować na dłużej. To wszystko już było, co wcale nie oznacza, że „Połączenie" źle się ogląda. Wręcz przeciwnie. Trwający zaledwie półtorej godziny film, kończy się wyjątkowo szybko. Opowieść ucina się równie szybko, jak się zaczęła. To, czy zakończenie jest prawdopodobne i potrzebne, ocenić należy już jednak samemu.
 
„Połączenie" to zgrabny thriller, ale brakuje mu pazura. Czegoś, co sprawiłoby że zostałby zapamiętany. Niestety, ani rola Berry, ani dynamiczne ujęcia kamery tego nie zapewniły. To poprawne kino i nic więcej. Szkoda, że Anderson z każdym swoim kolejnym filmem zaczyna spuszczać z tonu.
 
Wydanie DVD
 
 
Na płycie standardowo można znaleźć multum zapowiedzi filmowych, które ujrzą światło dzienne w kinie oraz na DVD. Oprócz nich, na szczęście, nie zabrakło również dodatków specjalnych, a wśród nich kilka perełek. Rozszerzone sceny pokazują lepiej psychikę porywacza oraz to w jaki sposób postrzegał rzeczywistość i planował swoje ruchy. Kilka minut, które mogły spokojnie znaleźć się w filmie, nie robią wprawdzie ogromnej różnicy, ale przyjemnie się je ogląda. Jest również alternatywne zakończenie, które sugeruje, że bohaterki mogły postąpić inaczej. Choć i to w pełni nie jest wytłumaczone. Z pewnością, jest ono ciut pozytywniejsze niż oryginalne zamieszone w „Połączeniu". Oprócz dodatkowych scen na DVD znalazły się jeszcze materiały z planu. Dokument pokazujący „Making of" czy to, jak powstawały sceny z udziałem kaskaderów to krótkie, kilkuminutowe materiały, ale odsłaniające parę filmowych sztuczek użytych na planie. Można również zobaczyć casting Michaela Eklunda, czyli filmowego badguy'a. Jest to krótki filmik (trochę ponad 7 minut), w którym aktor pokazuje jak widziałby swoją postać. Jej genezę oraz sposób zachowania. Paradujący nago lub w samej bieliźnie Eklunda, tańczący z manekinem to widok, którego nie sposób zapomnieć. Etiuda wyreżyserowana przez Kyle'a Cassie stanowiłaby bardzo dobry wstęp do finalnej produkcji, a montażem początkowych sekwencji zajął się sam Eklunda. Film dostępny jest niestety tylko w dwóch wersjach – z oryginalnym dźwiękiem i polskimi napisami lub z lektorem. Obie wersje w systemie 5.1 i obie bez zarzutu.
 
[Bartosz Szczygielski]
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

 Blogosfera

Zapach kobiety

Już na samym początku filmu zaczarowały mnie barwy, które pomimo dosyć mrocznej perspektywy są niebywale żywe i podkręcają zmysły

stopklatka

stopklatka