"Miłość bez końca": Na walentynki jak znalazł

Więcej
"Miłość bez końca"
 
"Miłość bez końca" Shany Fest jest warta uwagi w walentynkowym repertuarze.
 
To historia prosta i od dawna znana. David (Alex Pettyfer) i Jade (Gabriella Wilde) właśnie kończą liceum. Chociaż oboje ukradkiem na siebie zerkają, ich pierwszy kontakt nastąpi już po rozdaniu dyplomów, naturalnie w wakacyjnym czasie szaleństwa i przygody. I tylko Hugh (Bruce Greenwood), ojciec Jade, nie jest zbyt zachwycony z rozkwitającego związku.
 
Shana Fest nie bawi się w wymyślanie koła. Nawet nie udaje, że w gatunku, w obrębie którego się porusza, ma do zaproponowania cokolwiek nowego. Doskonale czuje się w przyjętej konwencji, w pełni korzystając z dobrodziejstwa inwentarza. Wszystko jest więc tu rysowane najgrubszą możliwą kreską. On jest skrywającym tajemnicę (wcale nie tak straszną jak sugeruje zwiastun) synem mechanika, ona zaś urodziła się w bogatym domu, w którym po śmierci jednego z dzieci nie dzieje się najlepiej. Chociaż dużo w tym wszystkim naiwności, stereotypów i schematów, przy odrobinie dobrej woli da się wyczuć w "Miłości bez końca" delikatną kpinę z gatunku (ach, to lotnisko jako miejsce dramatycznych spotkań!). Jednak kto nie lubi cukierkowych produkcji, często będzie zgrzytać zębami.

Mimo wszystko, to wciąż porządnie zrobiony film. Przyjęcie wszystkich reguł konwencji wyzwoliło w twórcach luz, widoczny zwłaszcza w pierwszej części (potem robi się bardziej patetycznie). Aktorzy czują się w swoich rolach doskonale. Miło ogląda się zwłaszcza T-1000, czyli Roberta Patricka grającego skrajnie pozytywną postać. "Miłość bez końca" ma też dobre tempo, które reguluje idealnie dobrana ścieżka dźwiękowa. Na walentynki jak znalazł.
 
[Jędrzej Dudkiewicz]
  Ocena: 3.0/5
Twoje oceny
Średnia 1 Głos
Średnia ocena to 3.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.

 Blogosfera

Drużyna już nie ta....

Dobry moment na premierę przed Mistrzostwami Świata w Siatkówce.... Szkoda jednak, że tak na prawdę nagranie, które zostało zrealizowane w ubiegłym roku jest po części już nieaktualne. Główni bohaterowie filmu, czyli trener Anastazii i rozgrywające Łukasz Żygadło wypadli z obiegu i ich nie zobaczymy na MŚ w Polsce...

Już jest :) ludzie oszaleli na punkcie nowego STEP UP: ALL IN

STEP UP ALL IN na wysokim poziomie! MEGA ZAWODY TANECZNE! Nie czekajcie!