Krótkie animacje do Oscara. Stopklatkowa lista alternatywna

Więcej
Filmy nominowane do Oscara
Kto dostanie Oscara w kategorii Najlepszy Krótki Film Animowany? Czy będzie to "Paperman" z wytwórni Disneya, jak tego wszyscy oczekują? Polscy selekcjonerzy festiwali filmów animowanych, dziennikarze i publicyści przygotowali dla Stopklatki swój własny wybór, kierując się jedynie własnym gustem i tym, co widzieli w zeszłym roku na festiwalach filmowych.
 
Oto nasza polska lista najciekawszych animacji, jakie pojawiły się na festiwalach filmowych w 2012 roku. Każdy z tych tytułów, zdaniem rozmówców, mógłby z powodzeniem gościć na liście nominowanych produkcji.
 
Jerzy Armata, krytyk filmowy, selekcjoner Krakowskiego Festiwalu Filmowego i Animatora, autor książek o filmie animowanym proponuje tylko jeden, ale za to mocny typ:
 
"Gdzie umierają psy" (Svetlana Filippova, Francja) - to pełna poezji przejmująca opowieść o  bezpowrotnie utraconym dzieciństwie i o tym, że człowiek zawsze tak naprawdę jest sam
 
Małgorzata Bosek, reżyserka filmów animowanych, selekcjonerka festiwalu Animator:
 
"Może się spotkamy a może nie" (reż. Skirmanta Jakaite, Litwa) - zapadła mi w pamięć histeryczna nadopiekuńczość matki, nastrój grozy, umiejętnie zbudowany kontrast: dom - rzeczywistość zewnętrzna, choć nie wiadomo, gdzie straszniej? Świetna animacja, obroty kamery uzyskane rysunkowo, potęgujące histerię bohaterki. Kreska, kolor, projekt postaci - bardzo oryginalne.
 
Dodałabym do tego katalogu także dwie polskie rewelacje ostatnich lat. Trochę starszy film "Kto by pomyślał?" Ewy Borysewicz, szkolną etiudę zrealizowaną pod opieką Jerzego Kuci, film, który zdobył najważniejsze nagrody na festiwalach w Koszalinie, Etiuda i Anima i OFAFA. Oraz "Snępowinę" Marty Pajek, laureatki m.in. Etiudy & Animy i Se-Ma-Fora a także festiwalu w Wiedniu. Filmy te łączy świetny rysunek jako podstawa budowy kadru, tematy istotne i pomysłowo przeprowadzone, w przypadku filmu Borysewicz - dodatkowo z dawką humoru i znakomitej obyczajowej obserwacji.
 
Piotr Kardas, organizator festiwalu O!Pla, selekcjoner sekcji animacji Ars Independent, organizator imprez promujących film animowanych:
 
Listy tej nie można nazwać alternatywną, ale osobistą; Oscary to nagrody amerykańskiego przemysłu filmowego i jak dla mnie trafiać wyłącznie w ręce twórców z USA. Ale jeśli mam  wybrać trzy swoje typy, to wybieram następujące:
 
"The last bus" (reż. Ivana Laucíková , Martin Snopek, Słowacja) - Za kolejne przekroczenie i przedefiniowanie pojmowania filmu animowanego oraz wstrząsający (i przewrotny) obraz społecznych postaw w obliczu zagrożenia.

"Two" (Steven Subotnick, USA): Za ujęcie w abstrakcyjnej formie odwiecznego napięcia istniejącego między dwoma bytami.

"Papierowe pudełko" (Zbigniew Czapla, Polska): Za stworzenie poruszającego zapisu walki o ocalenie choćby strzępków pamięci, a jednocześnie przejmującego filmowego poematu o przemijaniu, przywodzącego na myśl znakomity film "Decasia" Billa Morrisona.

"Oh, Willy" (Emma De Swaef, Marc Roels, Belgia/Francja/Holandia): Za stworzenie jednego z najbardziej sugestywnych i "namacalnych" filmów animowanych ostatnich lat, w którym psychologii analitycznej Junga nadany zostaje doskonały kształt muskający podświadomość widza przez cały seans.
 
Hanna Margolis, reżyserka, publicystka, selekcjonerka Animatora
 
W ostatnich latach Oscarem za krótkometrażowy film animowany honorowane są najczęściej proste narracyjne historie dla popularnego widza, (zbyt) często nieodbiegające w istocie filmowego przekazu od pierwszych kreskówek Disneya. Filmy, które proponuję oscarowym selekcjonerom są propozycjami „realistycznymi", jako że pozornie nie odbiegają od ich strategii. To "Fly Mill" (reż. Anu-Laura Tuttleberg, Estonia) i "Och Willy" (Emma De Swaef, Marc Roels, Belgia/Francja/Holandia) – dwa filmy z 2012 roku, które od pewnego czasu krążą po festiwalach na całym świecie i zdobywają nagrody. W obu przypadkach to „opowiadająca historię" klasyczną, figuratywna animacja lalkowa - czyli taka jaką jurorzy Akademii lubią. Jednak dzięki zabiegom scenariuszowym i reżyserskim, oraz mistrzowskiemu wykorzystaniu techniki animacji te krótkie filmy stają się stają się swoistą „poważną" parabolą losów swoich bohaterów i ich realnych problemów, a przy tym prowadzą widza tam, gdzie nie zaprowadziłby go żaden film żywej akcji. Bo skoro Akademię było stać na nagrodzenie np. irańskiego "Rozstania" (i rokrocznie wielu nieklasycznych narracji żywej akcji) – to czemu wizytówką krótkiego filmu animowanego mają być błahe i banalne historyjki? To nie nudne filmiki nominowane do Oscara rokrocznie mnie drażnią, ale strategia Akademii.
 
Anna Wróblewska, dziennikarka filmowa, wykładowca na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego:
 
Jak widać, nasze gusta są dość zgodne. Trzy wybrane tytuły, to:

"Oh, Willy" - piękny, harmonijny film zrobiony z niewiarygodną precyzją, dbałością o szczegóły,  film stanowi  znaczące osiągnięcie w dziedzinie współczesnego filmu lalkowego.

"Papierowe pudełko" - Zbigniew Czapla jako materii filmu użył zalanych przez powódź fotografii, a narrację oparł na postępującym procesie niszczenia, w ten sposób kreując niezwykłą opowieść o przemijaniu pamięci. Wielki pomysł!

"Tajemnica Góry Malakka" - debiut Jakuba Wrońskiego wyróżnia się oryginalną plastyką i niezależnością artystyczną, a opowiedziana w nim historia intryguje niezależnie od szerokości geograficznej.

Mój kolejny typ, argentyńska animacja "Luminaris" (reż. Juan Pablo Zaramella) dostał się na oscarową shortlistę w 2012 roku.

[zebrała i opracowała Anna Wróblewska]
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.