Polskie kino na festiwalu w Wenecji

Więcej
Cztery, współfinansowane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej, obrazy zostaną zaprezentowane weneckiej publiczności podczas rozpoczynającego się już w najbliższą środę 64. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. Wśród nich znalazły się dwie koprodukcje: "Nightwatching" Petera Greeneway'a oraz "It's a Free World..." Kena Loacha , a także najnowszy film Andrzeja Jakimowskiego pt. "Sztuczki" i krótkometrażowe "Ważki" Justyny Nowak. W siedzibie PISF w Warszawie, odbyła się z tej okazji konferencja prasowa z udziałem twórców oraz producentów powyższych realizacji.

Z wielką radością i satysfakcją przyjęłam wiadomość o udziale aż czterech filmów dofinansowanych przez Polski Instytut Sztuki Filmowej w festiwalu w Wenecji. To nie tylko ogromny sukces polskich filmowców, lecz także potwierdzenie, że Instytut obrał właściwy kierunek działania. Serdecznie gratuluję Panu Andrzejowi Jakimowskiemu i współtwórcom filmu "Sztuczki". Bardzo mnie cieszy, że w Wenecji w konkursie filmów krótkometrażowych zostanie pokazana etiuda studencka - "Ważki" wyreżyserowane przez Justynę Nowak. Takie wyróżnienie na początku drogi twórczej dobrze wróży na przyszłość. Przekazuję też najwyższe wyrazy uznania polskim aktorom, którzy wystąpili w filmach tak znakomitych reżyserów, jak Ken Loach i Peter Greenaway - we wstępie zaznaczyła Agnieszka Odorowicz, dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej.

Agnieszka Odorowicz, Maciej Zakościelny
Tegoroczny festiwal w Wenecji będzie pierwszym, podczas którego nasz kraj reprezentowany będzie jako koproducent filmów ważnych, oczekiwanych oraz uczestniczących w konkursie głównym. Do owej sekcji zostały zakwalifikowane dwie koprodukcje międzynarodowe dofinansowane przez PISF, czyli "Nightwatching" Petera Greenewaya oraz "It's a Free World..." Kena Loacha. Część zdjęć do obu tych filmów została zrealizowana w Polsce.

Od naszego przystąpienia do Unii Europejskiej możliwości współpracy z innymi krajami unii są wręcz fantastyczne. Szansa poznawania twórców z całej Europy uzmysławia nam jak bogata i wielokierunkowa jest nasza wspólna kultura. Takie spotkania uczą, że sztuka filmowa nie zna żadnych granic poza naszą własną wyobraźnią. Międzynarodowe koprodukcje są ważnym bodźcem do rozwoju naszej rodzimej sztuki filmowej - podkreślił Maciej Marczewski, występujący w "Nightwatching".

Tomasz Gąssowski, Tomasz Sapryk, Rafał Mohr
Scenariusz nowego dzieła Petera Greenewaya powstał na wątkach z biografii legendarnego holenderskiego malarza Rembrandta van Rijna. Opowiada o przełomowym okresie życia artysty, kiedy ten pracował nad obrazem "Straż nocna". Peter Greenaway sugeruje, że w obrazie kryje się zakodowane morderstwo, opowiada też o prywatnym życiu Rembrandta - jego relacjach z żoną Saskią i dwiema służącymi. Oprócz Martina Freemana i Emily Holmes, w filmie wzięli udział polscy aktorzy: Agata Buzek, Krzysztof Pieczyński, Andrzej Seweryn, Rafał Mohr i Maciej Zakościelny. Polska część zdjęć powstawała na terenie wrocławskiej Wytwórni Filmów Fabularnych. Polscy aktorzy oczywiście będą obecni podczas uroczystej premiery w Wenecji, a towarzyszyć im będą producenci: Piotr Mularuk, Magda Napieracz i Grzegorz Hajdarowicz oraz autorki kostiumów: Jagna Janicka i Katarzyna Lewińska. "Nightwatching" trafi do polskich kin 2 listopada.

O pobycie na Lido myślę raczej w kategoriach wspaniałych chwil, niepowtarzalnych momentów i emocji, a nie jak o wydarzeniu, które miałoby cokolwiek zmienić w moim życiu. Nie mam wielkich oczekiwań związanych ze swoją obecnością na festiwalu w Wenecji, po prostu bardzo się tym wyjazdem cieszę - komentuje Agata Buzek. Zdecydowanie bardziej dostrzega natomiast zalety międzynarodowej produkcji, w jakiej miała okazję sama brać udział. Z punktu widzenia aktora praca w międzynarodowej ekipie jest bardzo inspirująca, pouczająca, a czasami również zaskakująca. Jeśli na planie pojawiają się jakieś problemy, to dotyczą one typowych filmowych kwestii i w żaden sposób nie łączę ich z różnicami narodowymi. Dzięki powszechnej znajomości języka angielskiego udało się także wyeliminować kłopoty związane z porozumiewaniem się. Cieszę się, że Polska coraz śmielej uczestniczy w międzynarodowych koprodukcjach, bo dają one naszemu kinu szansę większego zaistnienia na arenie międzynarodowej.

Agata Buzek
Drugą koprodukcją jest tymczasem "It's a Free World..." w reżyserii Kena Loacha. Historia znajomości Rose, pośredniczki pracy w Londynie i polskiego emigranta, Karola. Główną rolę w filmie zagrał młody aktor, znany z filmu "Oda do radości", Lesław Żurek. Zdjęcia były kręcone w Londynie, Kijowie i Katowicach. Film "It's a Free World..." jest bardzo oczekiwaną pozycją tegorocznego konkursu głównego. Poprzedni film Kena Loacha, "Wiatr buszujący w jęczmieniu", otrzymał w zeszłym roku Złotą Palmę w Cannes. W Wenecji polską część ekipy twórców filmu "It's a Free World..." reprezentował będzie producent i dystrybutor Piotr Reisch (SPI) oraz odtwórca głównej roli męskiej Lesław Żurek.

Współpraca przy tym filmie układała się od początku do końca świetnie. Praktycznie od samego początku w każdej najmniejszej kwestii dotyczącej zdjęć uczestniczył Ken Loach. Jest on bardzo pedantyczny - pilnuje każdej kwestii - począwszy od wyglądu lokalizacji, a skończywszy na twarzy każdego z setki statystów do jednej ze scen. Ken Loach stosuje bardzo ciekawą metodę w pracy z aktorami - mianowicie żaden z nich nie ma styczności ze scenariuszem przed zdjęciami - dostaje tylko kilka kartek z jedną sceną - tuż przed ujęciem. Aktor wchodzi w historię - scena po scenie - zaczyna się angażować i interesować tym co będzie dalej - jakby czytał książkę. Lesław Żurek, występujący w roli Karola, na początku był nieco przestraszony tą metodą, ale dość szybko się do niej przekonał. Reżyser miał dla niego jeszcze jedną niespodziankę. Dbając o wiarygodność granej przesz niego postaci, na krótko przed zdjęciami, "załatwił" Leszkowi pracę w jednym z londyńskich pubów. Przed rozpoczęciem zdjęć spędziłem tydzień w Polsce ze scenarzystą filmu Paulem Laverty. Zafascynowany uprawianym przez młodych ludzi ma terenie opuszczonych fabryk "golfem ekstremalnym" zdecydował się włączyć do scenariusza scenę prezentującą ten specyficzny sport. Koprodukcje międzynarodowe są wielką szansą dla polskiej kinematografii - opowiada dziś Rafał Buks, koproducent.

O samej Wenecji dodaje natomiast: Fajnie, ze film "It's a Free World..." dostał się do Wenecji. To spory prestiż również dla nas - skromnych polskich koproducentów. Nie mam specjalnych oczekiwań związanych z jego udziałem w festiwalu - sama kwalifikacja jest dla mnie super sprawą. Jestem przekonany, że za sprawą tej obecności Polska zaistnieje mocniej w świadomości zagranicznych producentów, i dalej - dzięki świetnemu wsparciu PISF - będziemy zachęcać świat do lokowania produkcji u nas. To jest bardzo ważne i z tym wiążę wielkie nadzieje.

Do konkursu filmów krótkometrażowych zakwalifikowały się z kolei "Ważki" wyreżyserowane przez Justynę Nowak. Fabularna etiuda nakręcona przez studentkę PWSFTviT w Łodzi jest opowieścią o Toli, młodej bardzo zakochanej w swoim chłopaku, dziewczynie. Miłosne perypetie rozgrywają się w scenerii nadmorskiego miasteczka. To przede wszystkim opowieść o wyjściu z sideł naiwności i naiwnego myślenia. W filmie wystąpili Marta Dobecka i Piotr Ligienza. Justyna Nowak osobiście zaprezentuje swój film weneckiej publiczności.

Kiedy dowiedziałam się, że "Ważki" wystartują w konkursie w Wenecji byłam bardzo szczęśliwa. Mam nadzieję, że ten sukces umożliwi mi szybsze wyprodukowanie kolejnego filmu. Znalezienie się w weneckim konkursie filmów krótkometrażowych to wielki sukces dla reżysera, szczególnie takiego, który jest na początku swojej drogi artystycznej. W historyjce, którą opowiadam każdy może się przejrzeć. To przede wszystkim opowieść o wyjściu z sideł naiwności, z naiwnego myślenia. I oczywiście nie bez przyczyny bohaterką jest nastoletnia dziewczyna, ale pisząc tę historię, myślałam sobie, że na każdym etapie życia może przyjść moment, iż zachowujemy się głupio i irracjonalnie. Pisząc ten scenariusz ciekawił mnie proces wychodzenia z takiego stanu, proces "mądrzenia". Próbowałam szukać odpowiedzi na pytanie, czy człowiek musi się upokorzyć, żeby stanąć ponad swoimi pragnieniami? - mówi Nowak.

Andrzej Jakimowski
I wreszcie niecierpliwie już oczekiwany, także przez polską publiczność, najnowszy obraz Andrzeja Jakimowskiego "Sztuczki". Film został zaproszony do udziału w specjalnych pokazach w ramach Venice Days. Jest to opowieść o chłopcu, 6 letnim Stefku, rzucającemu wyzwanie opatrzności. Chłopiec wierzy, że sprowokowany przez niego ciąg drobnych zdarzeń pozwoli mu zbliżyć się do ojca, który porzucił matkę dla innej kobiety. Siostra Stefka, 17 letnia Elka, uczy go, jak "przekupić" los drobnymi ofiarami. Jednak w decydującej chwili dzieci nie mają nic cennego do poświęcenia. W swojej grze z przeznaczeniem Stefek decyduje się niebezpiecznie podnieść stawkę... W filmie wystąpili: Tomasz Sapryk, Rafał Guźniczak, Joanna Liszowska, Damian Ul i Ewelina Walendziak. W Wenecji obecni będą reżyser wraz ze swoimi aktorami: Tomaszem Saprykiem i Damiana Ulem. Premiera "Sztuczek" na polskich ekranach zaplanowana jest na 26 października.

Weneckie pokazy specjalne Giornate degli Autori (Venice Days), odpowiednik Quinzaine des realisateurs w Cannes, jest bardzo szczęśliwym miejscem na pokazanie "Sztuczek" światowej publiczności i krytyce. Właściwie trudno wyobrazić sobie lepsze, jeśli zna się osobisty charakter moich filmów. Wprawdzie decyzja o premierze światowej w Wenecji wiązała się z rezygnacją z udziału w innych prestiżowych festiwalach zainteresowanych filmem, ale na szczęście festiwale, na których szczególnie mi zależało, zaakceptowały premierę w Wenecji. Film pojedzie z Włoch do Mannheim-Heidelberg, gdzie będzie pokazywany w konkursie a zaraz potem do Tokio - również w ramach konkursu głównego. To są nasze plany na wrzesień i październik. Niestety nie wszystkim zaproszeniom możemy sprostać, również w Polsce, i bardzo nad tym boleję, że festiwale wykluczają się nawzajem na mocy własnych regulaminów - oczywiście traci na tym ich publiczność i same filmy - podsumowuje Jakimowski.

Wymienieni twórcy prezentowanych w Wenecji polskich filmów spotkają się z dziennikarzami i przedstawicielami branży filmowej z całego świata. 5 września odbędzie się spotkanie promujące wszystkie weneckie tytuły współfinansowane przez Polski Instytut Sztuki Filmowej.

Polska delegacja w Wenecji

Artur Cichmiński
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Konto usunięte
Myślisz, że po prostu PISF płaci Stopklatce jak za reklamę ??
Dodany 28.08.2007 00:00.
Konto usunięte
PISF nie musi płacić za reklamę, wystarczy że płaci kasiorę za hosting storny pisfu dla stopklatki. Kasiora goni kasiorę...
Dodany 28.08.2007 00:00.
Konto usunięte
Bravo! Miłościwie panująca pani odorowicz kroczyć będzie w pierwszym szeregu przy filmach Greenawaya i Loacha uznając, że jej sie to należy! Tymczasem w tym wypadku działa magia nazwisk reżyserów, nie pani agnieszki. Czy ewentualna promocja polskiej kinematografii w Wenecji będzie wyglądała równie żenująco jak w Cannes (np. brak pani odorowicz na konferencji)?
I jeszcze jedno... Czy zadowolona pani odorowicz z frekwencji na ostatnim filmie Lyncha?
Dodany 27.08.2007 00:00.
Konto usunięte
Przecież to materiały promocyjne PISF. Stopklatko brawo! Ale umiesz dać d...
Dodany 27.08.2007 00:00.
Konto usunięte
Stopklatka do panna do wynajęcia. Płacisz- masz.
Dodany 27.08.2007 00:00.
Konto usunięte
Dodany 27.08.2007 00:00.