"Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa". Nasza recenzja

Więcej
Za nami przedpremierowy pokaz filmu "Opowieści z Narnii: Lew, czarownica i stara szafa". To ekranizacja pierwszej części siedmioksięgu C.S. Lewisa, przyjaciela J.R.R. Tolkiena, któremu udało sie stworzyć opowieść łączącą elementy charakterystyczne dla literackiego gatunku fantasy z pozycjami dziecięcymi. Film wyreżyserowany przez Andrew Adamsona, to wierny literackiemu pierwowzorowi, wysmakowany fresk fantasy dla najmłodszych. Kraina Narnii ożywa na ekranie razem ze swoim niepowtarzalnym krajobrazem i baśniowymi mieszkańcami.

Wygląda na to, że ekranizacja pierwszej części siedmioksięgu "Opowieści z Narnii" C.S. Lewisa, "Lew, Czarownica i stara szafa", stała się spełnieniem marzeń nie tylko wielomilionowej rzeszy wielbicieli twórczości pisarza, ale również debiutującego w fabule reżysera tego przedsięwzięcia - Andrew Adamsona. Wierny literackiemu pierwowzorowi, wysmakowany fresk fantasy dla najmłodszych, prezentuje się niezwykle szykownie i elegancko. Kraina Narnii na ekranie intensywnie ożywa swym fantastycznym otoczeniem, z niepowtarzalnym krajobrazem i baśniowymi mieszkańcami. Ta, rozgrywająca się naszych oczach przygoda, jednocześnie bawi i uczy. Czyni to w prosty, czytelny sposób. Tak specyficznie charakterystyczny dla większości produkcji Disneya. Klasyczna walka dobra ze złem to zdecydowany podział na kolor czarny i biały. Jeśli przyjąć bez zastrzeżeń disneyowską filozofię ilustrowania świata, to do dzieła Adamsona nie można mieć żadnych poważnych pretensji. Jest to kino bezwzględnie familijne, umiejętnie szafujące emocjami i uczuciami widza. Poświęcając się historii przenosimy się w inny, magiczny wymiar. Docieramy do miejsca, w którym spełniają się najskrytsze dziecięce marzenia.

"Opowieści z Narnii", jak też kolejne jej odsłony, powstały w latach 1950 - 1956. Ich twórca, C.S.Lewis przyjaciel J.R.R. Tolkiena, stworzył opowieść łączącą elementy charakterystyczne dla literackiego gatunku fantasy z pozycjami dziecięcymi. Historia ta miała być jednak osobliwie bliska każdemu młodemu czytelnikowi. Dlatego Lewis wkomponował fantastykę w rzeczywistość. Bohaterowie "Opowieści z Narnii" to dzieci, które żyją w realnym, ogarniętym wojną (II wojna światowa) świecie. Na Londyn spadają niemieckie bomby, więc jedynym bezpiecznym dla nich miejscem jest angielska wieś. Rodzeństwo: Łucja, Zuzanna, Edmund i Piotr muszą wyjechać z miasta, pozostawiając w nim swoją matkę. Trafiają do domu nieco zdziwaczałego profesora (Jim Broadbent). Tam, w jednym z pokoi starego domu, najmłodsza Łucja, odkrywa wyjątkową szafę, która okazuje się być przejściem do innej, ze wszech miar baśniowej, skąpanej w śnieżnej scenerii, krainy. Miejsca zawładniętego przez Białą Czarownicę (Tilda Swinton), sprawującą swe okrutne, despotyczne rządy. Jedyną nadzieją dla Narnii jest jej prawowity, mityczny władca Aslan - wielki lew mówiący ludzkim głosem (zresztą wszystkie zwierzęta w tym świecie są personifikowane). Jednak, jak głosi proroctwo, do pokonania zła przyczynią się bracia i siostry z matki Ewy i ojca Adama, czyli Piotr, Edmund, Zuzanna i Łucja, którym dane będzie - jeśli zwyciężą - zostać też królami tego niezwykłego, magicznego świata. W konsekwencji Narnia stanie się areną brutalnej i bezlitosnej konfrontacji między siłami światła i ciemności.

!s Z pewnością Adamsonowi udało się uchwycić szczególny klimat powieści, kreśląc tym samy jej rzetelną i pasjonującą filmową ilustrację. I choć wymowa obrazu ma wymiar uniwersalny, to największą radość "Lew, Czarownica i stara szafa" ma szansę sprawić najmłodszym widzom. To nie jest zarzut. Po prostu film idealnie trafia do swego adresata, co należy docenić. Często spieramy się o kino dla nieletnich, ile w nim pierwiastków czytelnych dla osób dorosłych, a ile w tym naiwnej bajki dla dziatwy. Jeśli proporcje rozłożone są po równo, często odbierane jest to jako sukces. Tym razem więcej z tego będą miały nasze pociechy. Już sami bohaterowie, ze swym dziecięcym wdziękiem i urokiem budzą niekłamaną sympatię. Choć to rysopisy nieskomplikowane, to też nie trącące banałem. Piotr, jako najstarszy, próbuje brać odpowiedzialność za pozostałą trójkę rodzeństwa. Nieco młodszej Zuzannie przypada rola głosu rozsądku, a nawet sumienia starszego brata. Najmłodsi, Edmund i Łucja, dopiero zabiegają o swoje miejsce w rodzinnej wspólnocie. Niecodzienne wydarzenia będą dla nich, z oczywistych względów, wyzwaniem, ale przede wszystkim też próbą postaw i charakterów. , czyli Edmund. Rzecz jasna zarówno Anne Popplewell (Zuzanna), jak i William Moseley (Piotr) nie grają źle, ale film już tak do nich nie należy, jak do pierwszej pary. Jedno jest pewne - na tle tych czworga, młodzi widzowie w wielu sytuacjach będą mieli szansę odnaleźć coś z samych siebie.

Sprawa, o której zapomnieć nie można to moralny i ideologiczny przekaz, który przebija z kart książki, a i w filmie też jest widoczny. C.S. Lewis był człowiekiem głębokiej wiary i nigdy nie ukrywał, że za sprawą swoich książek chce uczyć i przekazywać wartości płynące z religii chrześcijańskiej. Film z wyczuciem, ale nie po macoszemu również tę kwestię przemyca. To nie przypadek, że o Zuzannie i Łucji mówi się: córki Ewy, a o Piotrze i Edmundzie: synowie Adama. Lewis nie tworzy fikcyjnego świata, alternatywnego dla ziemskiej kultury i wierzeń. On przenika obie rzeczywistości. Pokazując Narnię i toczącą się w niej walkę dobra ze złem, powtarza te same prawdy i te same idee, które wynikają z chrześcijaństwa. U niego nawet kraina fantasy uznaje istnienie biblijnych rodziców, a co za tym idzie i samego Boga. Andrew Adamson ekranizując książkę, wobec tej tezy najwyraźniej pozostał bezwarunkowo wierny.

Powracając do samego filmu i jego magii. "Opowieści z Narnii: Lew, Czarownica i stara szafa" wyrasta na dzieło, które z powodzeniem oczarowuje swym kolorytem, widowiskowością i stylem. Adamson nakręcił film, który sięga do najwspanialszych i najbardziej poruszających obrazów ze stajni Walt Disney Pictures, zarówno tych animowanych, jak i tych fabularnych. Historia przyjaźni i braterstwa pokazana została tutaj z wyczuciem i z uwagą na jej odbiorcę. Nie zabrakło przy tym elementów typowych dla kina przygodowego. Mamy porywające sekwencje bitew i pościgów. Dramatyczne sytuacje - scena przy odmarzającym wodospadzie i elektryzujące pojedynki w finale. Wszystko to zgrabnie wypielęgnowane w wypieszczonej obróbce cyfrowej. Do tego, nad wszystkimi tymi fantazyjnymi kadrami podniośle i donośnie unoszą się piękne nuty ze ścieżki dźwiękowej autorstwa Harrey'ego Gregsona-Williamsa. Absolutnie zaczarowana kompilacja muzyki i obrazu. Wszystko to sprawia, że z czasem zapomina się, że przez sporą, pierwszą część filmu akcja toczyła się dość ślamazarnie. Z chwilą kiedy finał już za nami, nie ma to aż takiego znaczenia.

Bajka Andrew Adamsona będzie toczyć się dalej. Pozostało jeszcze sześć ksiąg do zekranizowania, co prędzej czy później niewątpliwie nastąpi. W tym momencie powinienem zweryfikować swoje ciche myśli o cyklu na miarę serii o Harrym Potterze. To tak naprawdę dwa różne światy, które nie powinny ze sobą konkurować. Wystarczy, że będą istniały obok siebie i cieszyły swych miłośników na swój, barwny i spektakularny sposób. Jedno jest pewne, ten film to dopiero początek, a na kolejne częśći wielu będzie czekało z niecierpliwością. Chyba, że ktoś nie lubi Disneya.


Artur Cichmiński

  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

jej ta książka jest fajna a ma tyle lat...
Dodany 17.02.2010 00:00.
spoko film ja oglądałam wszystkie części więc wiecie nie polecam
Dodany 02.02.2009 00:00.
a czegoś krótszego sie nie da napisane ludzkimi słowami na konkurs????
Dodany 08.01.2009 00:00.
TA KSIASZKA JEST STRASZNIE NUDNA.A CIEKAWE JAKI FILM I JAK OBEJRZE TO SIE PRZEKONAMY ALE WATPIE........................
Dodany 30.10.2008 00:00.
Dodany 10.01.2008 00:00.
Fajne są opowieści z narni
Dodany 23.12.2007 00:00.
KOCHAM wILLIAMA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!   !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!   !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Dodany 09.04.2006 00:00.
Świetny film!Niech się Harry Potter schowa!
Dodany 04.02.2006 00:00.
według mnie Narnaia pobiła Harrego Pottera więcej efektów specjalnych ale z duzio postaci komputerowych.Ale ogólnie jest git emoticon
Dodany 20.01.2006 00:00.
to był bardzo świetny film bym chentnie poszła jeszcze raz
Dodany 14.01.2006 00:00.
A moim zdaniem film jest beznadziejny, przereklamowany i nuuudny... Do tego sie dłuży... Żałosne, śmiać się chce...
Dodany 12.01.2006 00:00.
przemoc w filmie dla dzieci?. Owszem, lecz tylko jeśli jest ona uzasadniona! to jest właśnie Narnia.Jadka bez krwi i po wszechpolsku.film jest moim zdaniem znakomity,jednak nie robił bym długiej pauzy miedzy Narnią a Potterem.Jeśli komuś wystarczy odwołać się do chrześcijańskiej symboliki by uczynić przelew krwi "edukacyjnym" to widzę tu pełne naiwnosci nadużycie.Recenzent to miejsce słusznie przemilczał.Mi natomiast w filmie zabrakło jakiegoś wątku erotycznego, bo z pewnoscią gwałcić też sie da w imie miłosci do bliźniego;).Stwarzanie tego rodzaju wymówek do podziwiania spektakularnej siły ( bo to na ogół bardziej intryguje dzieci niż ''przemoc''), jest moim ulubionym zabiegiem stosowanym przez moralistów. a Harry jest pizzą z zaczarowana fasolą i czarną colą zamiast wody świeconej do popicia.Dla mnie zestaw Harryego jest bardziej zjadliwy niż disneyowskie mydlenie oczu( to ad. konfliktu miedzy narnią a poterem którego autor recenzji chciał uniknać).jeśli ktoś uważa ze Narnia jest głębszym filmem od Harrego to się zgodzę.Idąc za ciosem dodam jedynie że zmartwychwstały Chrystus w odróżnieniu od zmartwychwstałego Lwa nikogo nie zabił(przynajmniej nic mi o tym nie wiadomo).Gorąco polecam ten film, szczególnie dorosłym by zobaczyli ,że nie ma wojny słusznej ani niesłusznej, ale jest wojna brudna.
Dodany 11.01.2006 00:00.
własnie wróciłam z kina film jest SUPER bardzo polecam ja jestem juz bardzo dorosla i uwazam ze kazdy moze go obejrzec nie tylko dzieci, a recenzje no cuz.....nie czytajcie bo nie sa tak do konca prawdziwe
Dodany 10.01.2006 00:00.
Narni to super bajka ogladałam ją już jest bardzo super polecam ją bardzo
Dodany 07.01.2006 00:00.
"Sprawa, o której zapomnieć nie można to moralny i ideologiczny przekaz, który przebija z kart książki, a i w filmie też jest widoczny"

Ideologiczny? Jaką ideologię wyznawał Lewis? Nie można już pisać w recenzji słowa "religijny???
Dodany 07.01.2006 00:00.
podajcie mi na jakiej str. jest książka to przeczytam!!!
Dodany 02.01.2006 00:00.
Nie był w Narnii? To czemu w filmie pada zdanie, że "Aslan wrócił do Narnii!" ?
Dodany 19.12.2005 00:00.
do Misia: pan Artur generalnie nie uznał nigdy za stosowne nauczyc się zasad interpunkcji. Spójrz, jak beztrosko hasają sobie po artykule przecinki - zwłaszcza w pierwszych akapitach. Norma. Ale i tak moim ulubionym cichminizmem tygodnia jest albo "kino bezwzględnie familijne", albo "(...) podniośle i donośnie unoszą się nie brzydkiej urody nuty (...)".
Dodany 19.12.2005 00:00.
I na przyszłość polecam sprawdzać znaczenie tak trudnych słów jak "personifikacja".
Dodany 19.12.2005 00:00.
Jak to ASLAN nie był w Narni w "Sistrzeniec czarodzieja" (chronologicznie w historii narnii I tom) opisane jest stworzenie narni i przybycie Bałej czarownicy i tam ewidentnie jest Aslan, to on dał zwierzętom dar mowy i on ustanowił władcami Narni synów Adama...
Dodany 19.12.2005 00:00.
Wyświetlanie 1 - 20 z 27 rezultatów.
z 2