"Braciszek" Andrzeja Barańskiego z Arturem Barcisiem otworzył Prowincjonalia 2007

Więcej
"Braciszek", najnowszy obraz znakomitegpo polskiego reżysera Andrzeja Barańskiego otworzył XIV edycję Ogólnopolskiego Festiwalu Sztuki Filmowej Prowincjonalia 2007. Główną rolą, po niemal trzydziestu latach nieobecność, powrócił w nim na duzy ekran, wybitny aktor Artur Barciś.

Film Andrzeja Barańskiego przedstwia losy autentycznej postaci, zmarłego w roku 1939 zakonnika, brata Alojzego. Franciszkanin z klasztoru w Wieliczce, zwany powszechnie Braciszkiem, odbywał kwesty po okolicznych wsiach i miasteczkach. Był to człowiek głębokiej wiary i bezgranicznego wobec niej oddania. Szczególnie leżało mu też na sercu dobro tych najbiedniejszych i najsłabszych. Dlatego do historii przeszedł, jako "patron maluczkich". To opowieść o skromnym, niezwykle wrażliwym duchownym, który całe swoje życie zawierzył i poświcił Bogu. W roku 1963 doczekał się, choć pewnie nigdy o takim zaszczcie sam nie ośmieliłby się nawet pomyśleć, rozpoczęcia procesu beatyfikacyjnego. Jak zapewnia sam reżyser, wszystko co widać na ekranie, to sto procent prawdy. Na fabułę filmu złożyły się bowiem zeznania osób, które znały i spotykały brata Alojzego kiedy ten odwiedzał ich chodząc po kweście i po jałmużnę.

"Braciszek" to nic innego, jak obraz biograficzy, ukazujący po prostu pewne epizody, fragmenty, niektóre wydarzenia, do których kiedyś doszło w rzeczywistości. Obraz Barańskiego mimo pewnej wyrywkowości nie traci jednak w żaden sposób na rysie fabularnym. Kiedy poznajemy brata Alojzego, są to ostatnie godziny jego życia. Całość wypełniają liczne retrospekcje, pozwalajace jednak w sposób zrozumiały i płynny poznać, to kim był i co robił. I jako przypowieść, czy element dowodzący świętości bohatera, film w zasadzie swoją rolę spełnia. Barański po prostu opowiada, ale już nie komentuje. Stara się być bezstronny, tak jak powinien być wiarygodny biograf. Jednak podstawowym pytaniem pozostaje to, czy osoba brata Alojzego może dziś przekonać do siebie każdego, gdyż przy całym zawierzeniu w szczerość tej postaci, nie sposób odnieść wrażenia, że jakąś granicę nawet ona przekroczyła.

"Patron maluczkich" wierzył nawet za innych. Był przy tym dość konserwatywny w kwestiach grzechu czy wyznania wiary. Owszem niósł pomoc innym, ale wiele rzeczy w jego życiu mogło mieć cechy, co nieco maniakalne. Jego sposób wyznawania wiary posuwał się często do absurdu, modlił się na przykład w każdym poświęconym miejscu, bez wzgledu na porę. Potrafił też popadać w histeryczną, trochę infantylną rozpacz, kiedy był świadkiem popelnionego przez kogoś grzechu, lub po prostu niewinnego żartu ze strony swoich kanoników. Oczywiście należy w tym momencie wziąć też pod uwagę to, że odczytujemy te zachowania z naszego, współczesnego punktu widzenia. Jednak dla pragmatyka, postawa zakonnika z Wieliczki może budzi tu, wręcz naturalny niepokój o jego psychikę. Z pewnością dobroć tego człowieka była bezdyskusyjna, ale dziś trudno jest ją sobie zwyczajnie uwiarygodnić, a może nawet zrozumieć.

Na tym jednak polega też wiara, że nie wszystko da się zrozumieć. Tymczasem Alojzy pozostawał do końca sobą. Nawet jeśli był trochę dziwakiem, to też małym-wielkim człowiekiem, dbającym o wewnętrzną, duchową czystość swoją i innych. On nigdy nie pozostawiał nikogo bez opieki czy uwagi. Żył dla ludzi i umierał za ludzi, a czy tak nie czynią święci.

Kino, które przedstwia w swoim ostatnim filmie Andrzej Barański, jest specyficzne i odważne zarazem. Ta odwaga nie tylko wynika z podjętego tu przez reżysera tematu - zupełnie niepopularnego, ale też ze świadomości widza, aby ten zechciał w ogóle przyjąć ten, dla jednych być może archaiczy i niewiarygodny świat, a dla drugich jego piękny, pełen wartości i przede wszystkim bezwarunkowo szczery obraz.

Skromny, potrzebny, z wyjątkową rolą - nie widzianego od lat na dużym ekranie - Artura Barcisia, film.


Artur Cichmiński

  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Konto usunięte
Panie Arturze, nie przyłożył się Pan do opisu tego skądinąd wspaniałego filmu. Język wypracowania ucznia szkoły podstawowej - nie obrażając nikogo. Czy Stopklatki nie stać na bardziej "ładne" opracowania naszych ( i nie tylko ) filmów? Bo już sam film na to zasługuje, ogromnie...
Dodany 22.05.2008 00:00.
Konto usunięte
A Barciś przypadkiem nie był na dużym ekranie u Matwiejczyka we WSTYDZIE? To było chyba rok temu, a nie klikadziesiąt lat nieobecności na dużym ekranie oj oj oj emoticon
Dodany 26.01.2007 00:00.
Konto usunięte
Panie Autor - "wziąć" a nie "wziąść"... no chyba, że zsiąść...
Dodany 25.01.2007 00:00.