[Recenzja] XIII. Spisek

Więcej
Film ten przeszedłby niezauważony gdyby nie jeden znaczący fakt. To ekranizacja bardzo popularnego w Europie, znanego od lat także w Polsce, komiksu z gatunku sensacja, którego autorami są William Vance i Jean Van Hamme. Dodam tylko niezorientowanym, że Van Hamme to scenarzysta wielu bardzo znanych europejskich komiksów, m.in. "Thorgala". Jego "XIII" wydawała się idealnym tematem na film i od dawna wypatrywano produkcji bazującego na tej komiksowej serii. Dziś wydaje się, że chyba jednak nieco za późno postanowiono ją zaadaptować. W dobie genialnego serialu "Przez 24 godziny", kolejnych, z odcinka na odcinek coraz lepszych, części przygód Jasona Bourne'a oraz odświeżonego wizerunku Jamesa Bonda, niestety "XIII" wypada ubogo. Zapewne dlatego, że "XIII" to europejska realizacja (wsparta przez Kanadę), w dodatku nakręcona jako miniserial telewizyjny.

I tutaj pierwsza pochwała. Całość ogląda się całkiem znośnie i na pewno nie czuć, że film powstał w koprodukcji francusko-kanadyjskiej. Zasługa w tym reżysera Duane'a Clarka, który pracował nad m.in. "Kryminalnymi zagadkami" - z Las Vegas, Miami i Nowego Jorku. Dobrze, że zdecydowano się na język angielski i aktorów angielskojęzycznych. Gdyby było inaczej film wypadłby bardzo niewiarygodnie. Nie mogło być zresztą inaczej skoro akcja całej opowieści rozgrywa się w USA i dotyczy zabójstwa pani prezydent USA.

Pierwszy problem tego minicyklu to scenariusz. Choć komiks powstał wiele lat temu i zapewne inspirował w niewielki sposób twórców chociażby serialu "24" dziś wydaje się wtórny. Mamy: zagrożenie nuklearne na terenie USA, zabójstwo prezydenta, mamy zamachowca, mamy ścigających go wrogów i przyjaciół oraz (i tutaj boli to najbardziej) poszukiwanie własnej tożsamości przez głównego bohatera. A ten, jakżeby inaczej, to chodząca maszyna do zabijania. I w niczym nie przeszkadza mu strata pamięci - wrogowie giną jeden za drugim w mocny i spektakularny sposób. W dodatku rozwiązanie intrygi nie jest dla widza specjalnym kłopotem i na wiele chwil przed końcem łatwo się domyśleć kto, co i dlaczego. Kino sensacyjne XXI wieku powinno jednak dostarczać pewnych niespodzianek.

I drugi problem. Sposób ukazania bohatera i sceny akcji. To wszystko już było! Twórcy niestety nie znaleźli sposobu by wyjść ponad przeciętność. A może nie mieli środków… Choć to akurat nie jest żadnym wytłumaczeniem. Na tle niedawnej "Uprowadzonej" Luca Bessona "XIII" wygląda jak ubogi krewny. W "Uprowadzonej" sceny akcji były ostre, mocne i z pewną dozą realizmu, a bohater stawał się nam z każdą chwilą coraz bliższy. W "XIII" ponownie mamy bohatera z bajki, którego kule prawie się nie imają a on radzi sobie z przeciwnikami bez kłopotów. Czas takiego kina minął. Dziś nawet James Bond wydaje się facetem z krwi i kości, a nie herosem, który bez większego wysiłku broni się przed hordami przeciwników.

A jednak mimo tych wad serial na podstawie "XIII" ogląda się z zainteresowaniem. Akcja posuwa się bardzo sprawnie, mnożone są intrygi i kolejne tajemnice. Dobrze to współgra ze scenami akcji. Dobrze też wypadł Stephen Dorff, który zagrał postać tytułową. Ten aktor o bogatej filmografii jakoś nie ma szans się wybić, ale udowadnia, że w kinie sensacyjnym czuje się dobrze i być może w gatunku tym ma przyszłość. Jedyny jego problem to to, że za bardzo przypomina Matta Damona czy Marka Wahlberga. Niestety mało przekonująco prezentuje się Val Kilmer, który od jakiegoś czasu pojawia się w mizernym repertuarze i będzie potrzebował wiele czasu by znaleźć swojego Quentina Tarantino… Z ról kobiecych wybija się Caterina Murino, znana nam z "Casino Royale" jako jedna z dziewczyn Bonda. W "XIII" wygląda bardzo ładnie i ciepło i nie przeszkadza.

Wydanie DVD

Film dobrze wydany z przyzwoitym dźwiękiem i obrazem. Nie brakuje też materiałów dodatkowych. Niestety przynoszą one rozczarowanie. Pierwszy materiał to ścinki filmowe z planu, których wykonanie i zmontowanie pozostawia wiele do życzenia. Facet z małą cyfrową kamerą podgląda prace na jednym tylko planie i potem bez większych trudności wycina to co nagrywa by zamieścić na wydaniu DVD. Mało to ciekawe, choć oczywiście pokazuje kulisy pracy na planie filmowym. Z min aktorów można wywnioskować, że ten projekt jakoś specjalnie ich nie porwał. Materiał z wywiadami to krótkie spotkania z głównymi bohaterami i twórcami. I ponownie głównie wszyscy o sobie mówią w samych superlatywach i przedstawiają swoich partnerów oraz swoje role. W tym materiale tylko kilka razy wspomina się, że mamy do czynienia z ekranizacją komiksu i jak on się ma do powstającego filmu. Trochę mało tych dodatków i wydają się one zrobione na siłę.


Krzysztof Spór [Best Film]
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

anonimowy
0 pkt.
Dodany 30.11.2009 00:00.
anonimowy
0 pkt.
Widziałem już dwie części tego serialu Nie wiecie może kiedy wyjdzie trzecia
Dodany 13.06.2009 00:00.
anonimowy
0 pkt.
jak traficie na 3 czesc dajcie znac plis
Dodany 13.06.2009 00:00.
anonimowy
0 pkt.
Komiks liczy sobie 19 tomów wydanych u nas. Rysunkowo i scenariuszowo jest to najwyższa półka jeśli chodzi o Europę. Kiedy czytałem pierwszy tom, wydany dawno temu przez wyd. Korona, to było coś niesamowitego. Wtedy nie było filmów sensacyjnych, o których mowa w powyższej recenzji. Komiksy wysoko podniósł poprzeczkę różnym twórcom, nic dziwnego, że stał się hitem. Kolejne tomy przynosiły pomnożenie problemów bohatera, co mogło trochę nużyć,zwłaszcza, że polscy czytelnicy poznawali komiks w dość szybkim tempie, kilka tomów rocznie, a nie 1-2 na rok.
Film jest... poprawną ekranizacją komiksu, który niewątpliwie wpłynął na różne dzisiejsze dzieła od komiksu po kino. Nie jest źle, znamy wręcz paskudne ekranizacje komiksów, które komiksom przynoszą więcej szkody niż pożytku (chodzi o ich pojmowanie jako formę sztuki, niekoniecznie o ich sprzedaż). Ostatnio jest więcej tych lepszych ekranizacji. Film jest ok i można go polecić na nudne popołudnie.
Dodany 25.03.2009 00:00.
Heh, mam sporo komiksów z tej serii i kiedyś nawet liczyłem na adaptację, a ta pojawiła się znikąd. Może kiedyś uda mi się ją zobaczyć z ciekawości.
Dodany 20.03.2009 00:00.