36. FPFF. Tymon Tymański został księdzem

Więcej
W kolejnej odsłonie Konkursu Młodego Kina na 36. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni jeszcze wyraźniej zaznaczyło się poczucie humoru młodych twórców. I obrazy z elementami komicznymi wypadły najlepiej. Gorzej poradził sobie obraz próbujący oddać intensywność uczucia łączącego dziadka i swoją wnuczką.

W "Notorycznych debiutantach" Justyny Nowak z Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej i Teatralnej w Łodzi reżyserka miesza ze sobą komizm z tragizmem w taki sposób, że nie wiadomo, czy przedstawione wydarzenia traktować całkowicie poważnie, czy uznać za filmowy żart. Punktem wyjścia dla całej fabuły staje się śmierć noworodka zostawionego samotnie przez jego matkę. Zgon zgłasza nastoletnia córka, która po zatrzymaniu jej mamy będzie musiała radzić sobie sama. Zaopiekuje się nią zamożna rodzina, która zatrudni dziewczynę do sprzątania domu. Świeżą sprzątaczkę połączy uczucie z nastoletnim synem swoich pracodawców na którego też ma chrapkę jego szkolna koleżanka. Z kolei matka chłopaka z oddaniem udziela się w miejscowym kościele, lecz bardziej ze względu na osobę księdza prowadzącego, niż pobudek religijnych.

Wątków jest w tym filmie niemało, lecz wszystkie wzajemnie splecione współtworzą koherentną całość. Problem jednak w tym, że nie bardzo wiadomo na ile poszczególne historie traktować zupełnie serio. Na pewno całkowicie poważna jest sytuacja w której znalazła się główna bohaterka. Nie ma rodziny, domu, żadnego materialnego wsparcia. Reżyserka nie śmiała tutaj wtrącać żadnych elementów komicznych, lecz już nie wzbraniała się przed nimi jeśli chodzi o samą postać, która pomimo tragedii jaka ją dotknęła stara się funkcjonować zupełnie normalnie. Ta próba odzyskania utraconej normalności jest jednak próbą karkołomną, którą autorka traktuje prześmiewczo (wystarczy przypomnieć scenę w której niepełnoletni partner dziewczyny nieśmiało przyznaje się przed rodzicami do swojego planu ożenku).

Wątkiem, który wywołuje najbardziej sprzeczne emocje, a który rzutuje na cały film jest historia związana z księdzem. A wszystko przez osobę Tymona Tymańskiego, który wciela się w postać duchownego odprawiającego nabożeństwa i prowadzącego coś w rodzaju kółka parafialnego podczas którego wyśpiewuje popularne pieśni religijne. I tu pojawia się dylemat. Osoba Tymańskiego niesie ze sobą cały bagaż rozmaitych skojarzeń, a przede wszystkie specyficzne poczucie humoru, które nie pozwala traktować jego występu w filmie serio. Wygłaszane przez niego podczas mszy świętej modlitwy, wykonanie religijnych piosenek w jego ustach od razu naznaczone są ironią. Niemal każde jego pojawienie się na ekranie automatycznie wywołuje salwy śmiechu. Mimo, że Tymański w zasadzie niczego komicznego nie czyni! Obsadzenie go w roli księdza musiało, więc mieć określony cel. Reżyserka musiała być świadoma, że sceny z jego udziałem, jakkolwiek nie byłyby podane poważnie i tak wzbudzą prześmiewczy dystans. Możliwe, że wszystko, co odbywa się w "Notorycznych debiutantach" powinno być wzięte w cudzysłów.

Ciekawy przypadek utworu filmowego, który trudno przyporządkować jakiejkolwiek postawie odbiorczej. To całe zamieszanie powoduje pewną bezradność, a jednocześnie fascynuje i urzeka. Budzi również wątpliwości, czy takie właśnie potraktowanie poszczególnych wątków było przez autorkę zamierzone, czy też jest przypadkowe. Konsekwencja z jaką autorka balansuje na granicy komedii i obyczajowej tragedii nakazuje uznać ów zabieg za zupełnie świadomy.

Na kolejny film w zestawie "Beboka" należałoby spuścić zasłonę milczenia. Nie udało się w nim oddać więzi łączącej dziadka ze swoją wnuczką. Poszczególne zdania wypowiadane przez nich wprawdzie świadczą o głębokim uczuciu pomiędzy dwojgiem protagonistów, lecz niestety nie widać tego na ekranie. Interesującym projektem natomiast okazały się "Koleżanki" Sylwestra Jakimowa. Paradokumentalny zapis autobusowo-pieszej pielgrzymki ulicami miast mało kulturalnych dziewczynek obfituje w znakomite sceny komediowe, w których zachwyca celność obserwacji. Jakimow zbliża się "Koleżankami" do parodystycznej ironii z filmów Marka Koterskiego. Wyszydza drobnomieszczańskie zachowania, kpi z wad i głupoty. Robi to jednak z dużym wdziękiem i klasą. Świetny film.




Patryk Tomiczek
  Ocena: 0.0/5
Twoje oceny
Średnia 0 Głosów
Średnia ocena to 0.0 gwiazdek z 5.

 Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy.